22.8.12

Biżu(ma)teria

Biżuteria i jakość. Właściwie nie ma tu kompromisów. Jeśli coś ma być naprawdę piękne, to musi być wykonane z najlepszych materiałów (dotyczy to nie tylko biżuterii, ale jej szczególnie).
Wzór może być naprawdę urzekający, pracochłonny, ale jeśli jest na nieszlachetnym materiale, to ja go nie założę. Ba, nawet jeśli mi się podoba, to nie jest rodzaj "podobania", przez które chcę to mieć i zakładać.


Pomijam, że metale niskich prób albo "nieczyste" (np. posrebrzane, pozłacane) mnie zwyczajnie uczulają. To po prostu nie to. Biżuteria niewykonana przy wykorzystaniu najwyżej próby metali szlachetnych "nie wygląda", nie dodaje tego "czegoś" co powinna dodawać biżuteria.
Częsty dialog
"zobacz mój nowy pierścionek"
"śliczny"
"dałam za niego 10zł, a nie widać"

No widać. Nawet jak jest ładny. Podobnie jest z ubraniami z rynku/ bazaru. Nawet jak fason jest modny, to materiał, wykonanie, aż krzyczą. Podobnie jest z podróbkami. To widać. Naprawdę. Oczywiście, że nie chce się sprawiać przykrości, bo zakup cieszy, ale to widać. Mnóstwo rzeczy jest ładnych, ale to pojęcie względne. Ja jestem zwolenniczką posiadania niewielkiej ilości, ale rzeczy świetnej jakości. Wiele razy muszę iść na ustępstwo/ jakość=cena, ale z wielu rzeczy wolę w ogóle zrezygnować, niż wybierać wersję gorszej jakości.

Wracając do jakości i biżuterii:
Jakość kosztuje. Sprawa jest bezwzględna jak w przypadku perfum. Owszem, można trafić na jakieś promocje, ale to już sztuka zauważania, co jest faktycznie okazją zakupu czegoś świetnej jakości w dobrej cenie. Kiedyś pisałam już o Tiffany. To szczyt listy. UWAGA! Trafiłam na kilka idealnie zrobionych podróbek strony Tiffany. Wykorzystane zdjęcia, opisy, wszystkie nie do wychwycenia na pierwszy rzut oka. Zdałam sobie sprawę, że to podróbka, po pierwsze po cenach (np. 40 EUR za bransoletkę. Od Tiffany? Mhm. Jasne), po drugie jedyny adres firmy był w Chinach. Rozumiem, że mogliby tam mieć (a może nawet mają) biuro, ale nie przesadzajmy. Noszenie podróbki Tiffany byłoby dla mnie wstydem, którego nie mają (z niezrozumiałych dla mnie względów) osoby noszące podróbki markowych ubrań. To podobne do używania podróbek perfum z hipermarketu. To już chyba lepiej pozostać przy samym antyperspirancie. 

Wracając... Przede wszystkim istotne jest dla Tiffany to, że poza pięknie prostą elegancją, która jest ponadczasowa (nie bez powodu marka istnieje tyle lat i mimo bardzo ograniczonej sieci sprzedaży nadal ma się świetnie), wykorzystują najwyższej próby metale szlachetne (kamienie to kamienie, chociaż wcale nie takie chop, ale dobrze, pozostańmy przy metalach). Dla tych, którzy się nie orientują, jak czytać cyferki z biżuterii, mała ściągawka: 

Próba złota i srebra

Próba złota to sposób określenia zawartości złota w stopie, wyrażonej w promilach.
Przykładowo: jeśli stop zawiera 50% czystego złota, to mówimy, że jest to złoto próby 500.
Czyste złoto jest bardzo miękkie i - aby było twardsze - domieszkowane jest innymi metalami. Aby ustandaryzować ilość złota i domieszki, wprowadzono tzw. próby złota:
  • pierwsza próba złota - 960
  • druga próba złota - 750
  • trzecia próba złota - 585
  • czwarta próba złota - 500
  • piąta próba złota - 375
  • szósta próba złota - 333
Istnieje jeszcze inny podział czystości złota, określanej w karatach, gdzie 1 karat odpowiada zawartości wagowo 1/24 czystego złota w stopie:
  • 24-karatowe - próba 1000 (z definicji)
  • 22-karatowe - próba 916
  • 18-karatowe - próba 750
  • 14-karatowe - próba 585
  • 12-karatowe - próba 500
  • 10-karatowe - próba 417
  • 9-karatowe - próba 375
  • 8-karatowe - próba 333
Tak więc złoto drugiej próby można określić jako:
  • złoto próby 750
  • zawierające 75% czystego złota
  • złoto 18-karatowe
Próba srebra – sposób określenia zawartości srebra w stopie, wyrażonej w promilach.
Przykładowo: jeśli stop zawiera 50% czystego srebra, to mówimy, że jest to srebro próby 500.
Czyste srebro jest bardzo miękkie, dlatego domieszkowane jest innymi metalami, aby zapewnić większą trwałość wyrobom z tego metalu. W celu standaryzacji ilości srebra w stopie wprowadzono tzw. próby srebra:
  • pierwsza próba srebra – 925
  • druga próba srebra – 875
  • trzecia próba srebra – 830
  • czwarta próba srebra – 800
Na przykład srebro pierwszej próby można określić również jako:
  • srebro próby 925
  • zawierające 92,5% czystego srebra

Zaraz po Tiffany jest FREY WILLE. Urzeka mnie bezwarunkowo kolekcja z elementami z obrazów Klimta. W połączeniu również z najwyższej jakości metalami szlachetnymi daje po prostu piękny efekt. 


Wizja: biała, lekka koszula z rękawem 3/4 (kocham), białe, proste spodnie, lekkie buty, włosy w luźny kok i bransoleta + np. light blue D&G i lato jak znalazł. 

Potem, jest Pandora, która również czasami wykorzystuje wysokiej próby metale szlachetne, chociaż rzadziej, przez co może być bardziej popularna, bo podobają mi się akurat bransoletki, do których dorobili tak ładną filozofię zbierania charmsów z kolejnych miejsc. Taka urocza zabaweczka ;-)

Jakość, nie ilość. Lepiej mieć mniej, ale naprawdę doskonałych rzeczy, które będą nam sprawiały przyjemność zawsze, które się nie znudzą, które dodadzą naszemu wyglądowi idealnego szlifu. Jeśli mnie na nie nie stać, to to lepiej nie sięgać po nic. Taki mały brutal jestem, dlatego przeważnie chodzę bez biżuterii od kilkunastu lat. Czekam na swoje dobre czasy w kwestii możliwości kupienia sobie tego, co mi pasuje.

Można mieć w życiu jakieś okresy szaleństwa i odstępstwa od tego, ale to jednak odstępstwa a nie reguła. Ta kwestia nie podlega specjalnie dyskusji, bo to się albo czuje, albo nie. 

Nie, to nie jest kwestia gustu. Gustowi podlegają wzory, formy, kolory, rodzaj materiału, ale nie jakość.

PS. Rzemyki, plecionki nie zaliczają się do tego. Przeważnie są też prezentem, albo coś symbolizują i pełnią inną funkcję.  

Czemu to jest ważne? Bo jakość wpływa na naszą satysfakcję z zakupu (prezentu) i czas jej trwania. Rozwaga przy tego typu wyborach pozwala nam dłużej mieć z tego przyjemność, a doskonała jakość będzie cieszyć przez lata towarzysząc nam przy budowaniu siatki wspomnień, do której tak zgrabnie nawiązała Pandora. Lepiej wybrać coś, co się nie popsuje, nie zniszczy i nie opatrzy. 

Miałam w życiu tak dużo biżuterii gorszej jakości, tak wiele przepłynęło, bo się porozpadało, bo było "na raz", na jedno wspomnienie, prawie jak "pierścionek z automatu", że doceniam ten aspekt od lat podwójnie. To nie snobizm. To jakość życia i może przychodzi z wiekiem, ale dobrze mieć świadomość tego od najmłodszych lat ;-)