3.11.12

Facet jak milion dolarów

M. po 10 latach postanowił wprowadzić w życie odrobinę eleganckiej klasyki. Głównie dlatego, że przez ostatni rok schudł ponad 20kg i może się w tej klasyce zaprezentować. Nie oszukujmy się, jedyne, czego nie lubi klasyka, to nadwaga.

Szukaliśmy dla niego płaszcza i butów. Lubię, gdy idący obok mnie mężczyzna wygląd jak milion dolarów.  Większość życia spędziłam z Bondami poprzedniej epoki, czyli klasycznie eleganckimi. Potem... M. nie był mocnym fanem klasyki bez okazji. Nie przeszkadzało mi to specjalnie, bo klasyczny strój to nie mundur i nie widzę sensu zmuszania kogoś do niego. Tego trzeba chcieć. Klasyki nie można wymusić w obyciu, ale z tym nie miał nigdy problemu. Facet kameleon znajdzie się w każdych warunkach i do nich się dopasuje. On to umie i umiał od kiedy go znam. Jednak daleki był od klasyki na co dzień.
Czekałam :-)
I się doczekałam. Z założenia szukał kurtki, na co mocno kręciłam nosem. Zdecydował się na klasyczny, skrajnie minimalistyczny płaszcz. Przynajmniej najpierw przymierzyć. Prosty fason, bez żadnych guzików, zamków, ściągaczy, miśków, futerek, miliona kieszeni, które psują prawie każdy dostępny płaszcz. Nie wiem po co, ale nie muszę. To miał być płaszcz. Nie klasycznie długi (M. jest do tego za niski i tu się z nim zgadzam), ale też nie krótka kurtka. Płaszcz 3/4. Co ważne, z fajnego materiału (nie miał być flausz ani wełna). Tak idealny, jak tylko można sobie wymarzyć. Co było dla mnie  miłym zaskoczeniem - wybrany płaszcz jest polskiego producenta, firmy Ewtex
Oczywiście, że jakość była dla mnie na równi ważna z fasonem. I tu przyznaję z zaskoczeniem, że inne, szczególnie zagraniczne marki ze średniej półki mogą się uczyć. Okazuje się, że polscy producenci, przynajmniej ta firma postawiła sobie wysoko poprzeczkę. I jakościowo i cenowo. Przy czym gdyby lepiej lokowali swoje punkty sprzedaży, to mogliby jeszcze lepiej się przebić do świadomości. No ale cóż, budowanie wizerunku nie jest najmocniejszą stroną wielu polskich firm. Uwielbiam niszowość, ale bardziej w stylu magazynu SLOW i promowania produktów takimi kanałami. Z dbałością o szczegóły.


Płaszcz jest idealny i kosztował 400zł, niewiele jak na męski płaszcz, bo generalnie byłam zdesperowana i znając realia liczyłam się z wydatkiem ponad dwukrotnie większym. Takie są realia dobrej jakości. Do płaszcza dobrany został szalik. (M i szalik. Świat się zmienia... ) Od razu dobrane zostały też półbuty - klasyczny a i tak nowoczesny, bardzo prosty fason i doskonała skórka.
Och, jak  mi z tym, z nim w tym płaszczu dobrze. Fason pasuje i do koszuli i do t-shirtu. Odpinana podpinkę i może nosić go od jesieni do wiosny.

I jeszcze koszula... w niej zakochałam się jak w płaszczu. Szaro-białe drobne prążki, grubsza bawełna od innego polskiego producenta. Znalezienie  takiego materiału i wykonania uważałam za możliwe jedynie np. u Bossa (płaszcza zresztą również końcem końców, po 4 godzinach chodzenia po innych sklepach). Miły akcent na koniec - rabat jak dla stałych klientów. Mogę pogratulować firmie doboru pracowników do sklepu. Kocham taki typ kobiet, jak ta, która nas obsłużyła. Nienachalny, niewmuszający, nieprzekonujący na siłę sposób sprzedaży, oczywiście sugerujący, ale w ujmujący sposób. Z tego co widziałam po komentarzach na stronie producenta, zwracają uwagę do dobór personelu w swoich sklepach i najwidoczniej skutecznie. Kobiety są czarująco profesjonalne i w pewien sposób ciepłe, co wcale nie jest oczywiste a bardzo na miejscu.
To się nazywa doradca, gdy wychodzisz z 4 torbami. 

Przyznaję, że rzadko lubię wspierać się pomocą sprzedawców, bo nie jestem fanką nachalności a już zupełnie fałszywego wciskania na siłę. Marki, które odwiedzam jako kobieta cechuje też automatycznie profesjonalna obsługa. To wartość dodana do chyba każdego dobrego miejsca. Niby oczywiste, a wcale niekoniecznie. Oceniając to zawsze, siłą rzeczy z punktu widzenia psychologii sprzedaży, wiem, że bywa różnie. Pani z Ewtexu była wyjątkowo w moim typie. M. nawet się nie puszył (jedyne "nie", padło na propozycję bordowej koszuli), gdy ustalała ze mną szczegóły i wszystko grzecznie przymierzał. 
Potwierdza się tylko, że koło 40-tki (czyli 35+) facet zaczyna sam z siebie odczuwać potrzebę elegancji na co dzień i potrzebuje klasyki równie jak bluzy i dżinsów. Dobrze. Ja jestem przeszczęśliwa, bo się wyrównaliśmy w podejściu. 




Widać? Oczywiście, że nie, nie jestem blogerką modową i wrzucam zdjęcia z telefonu ;-)

Sama nie przegapiłam pobytu w outlecie. Rok temu ogarnęła mnie zupełna fobia na tuniki. Genialnie się w nich czuję i sprawdzają się jako strój do pracy (w czasie wolnym też wolę luźno się nosić, to oczywiste). Połączenie nowoczesnego fasonu i wygody a lekkiej elegancji też im nie odbiorę.  Szczególnie, że mam już 3  i każdą w innym zupełnie innym fasonie i kolorze.
Po fioletowej i szarej przyszła kolej turkus (zdjęcie go nie oddaje) z firmy Queen. Warto wejść do nich właśnie po tuniki. Właściwie ujęły mnie tylko one.

Sezon na tuniki uważam za otwarty:




Nowa tunika nazywa się "sweter nietoperz" :-)



I na koniec dobra wiadomość. Pojawiły się pierwsze rogale świętomarcińskie. Ponieważ tych oryginalnych, poznańskich jeszcze nie jadłam (czekają na pierwszy raz), uważam nasze za najlepsze mi znane :-) 


Na koniec dnia carbonara. Zatęskniłam za włoskim klimatem i smakiem.

O ile nie jestem fanką chodzenia po sklepach, to dziś się nawet nie zmęczyłam. Jak się wie, czego się szuka, to samo szukanie jest przyjemniejsze. Przy zakupach też się to sprawdza.

Potwierdziło mi się jednak, że wiele zachodnich marek leci na dawnym wizerunku, pozostawiając jakość... konkurencji. Fajnie, że polskiej. Szkoda, że te polskie firmy nie mają tak świadomego marketingu jak zagraniczne. Lokowanie punktów w odpowiednich, jeszcze ważniejsze jest logo, które Ewtex ma wybitnie niezachęcające, do tego kilka stylizacji na stronie też zniechęca, wszystko to detale, ale spokojnie do poprawy. Jakość i tak trzeba umieć rozpoznać i docenić. Nic się nie zmieniło.

Jakość płaszczy, które dziś widziałam w punktach wiodących, rozpoznawalnych marek pozostawiła wiele do życzenia. Fasony jeszcze więcej. Bez zmian. Tandeta za znanym logo jest standardem. Ewtex, Bytom (bo tam też mi się jeden spodobał) są jednak markami, którym warto się przyjrzeć szukając płaszcza świetniej jakości, w przystępnej cenie.

PS. Garniturów nie oglądałam, więc nie ocenię. Płaszczyk jest genialny.