7.11.12

Nie ma czegoś takiego jak kryzys

Świat się zmienia. Giganci spoglądają z góry na Ziemię i widząc to ruszają z odsieczą po swoich klientów, wróć, wypuszczają na rynek zdrowe produkty. W trosce o swoich klientów, w szczególności tych przyszłych. Czuję się adresatem ich nowych produktów, odbiorcą z ciekawości chociaż raz zapewne też będę. Raz, może dwa, albo sporadycznie. Dlaczego? Dla mnie po prostu wchodzą na koszący miliardy rynek suplementów.

Luxlux donosi uprzejmie o nowej linii produktów wypuszczanej przez Coca Colę. Linię produktów zdrowych dla odmiany. Mhm. Ok. McDonalds otworzył bodajże we Francji punkty z żywnością wege i skierowaną do ekofanów.

Czekam na e-papierosy od R1, które będą działać jak detox i do tego będą aplikować powietrze górskie. 


Żadna z w/w marek nie kojarzy się ze zdrowym stylem życia. Ani fast food, ani napoje gazowane słodkie, ani papierosy. Mam zaufać, uwierzyć że jednocześnie robiąc fast food robią slow food? Oferując bombę kaloryczną oferują jednocześnie zdrowy napój? Poważnie? Odpowiedź jest jedna: nie wierz, nie wnikaj, kupuj.

Pewnie mi odpowiedzą, żebym nie była hipokrytką, bo sama żyjąc wg slow life dopasowuję tę filozofię pod siebie i ciągle w pewnym sensie żyję szybko, robię 5 rzeczy na raz i palę papierosy, podjadam nutellę po nocach i jestem szczęśliwa. Nie nie. To nie to samo. Chodzi o filozofię. O bazę. Francuski partner? I co z tego? I co? Nic. To Cola. Prawda? No nie do końca.


Dla mnie te produkty to marketingowy chwyt a nie filozofia. Po prostu poczuli potencjał trendu. Słusznie. Poczekam, kupię, sprawdzę skład i ocenię sobie. Nie spodziewam się niespodzianki. To w końcu kolejna ciekawostka koncernów. Komercjalizowanie do tego stopnia nurtu zdrowej żywności i to jeszcze poprzez apteki i gałąź suplementów. No no. Podziwiam. Trzeba mieć fantazję. I jeszcze te hasła o pięknie i zdrowiu. No fenomenalne. Naprawdę. Woda, która daje piękno. Wow. Proste a dobre hasło.

Jedno jest 100% pewne: jeśli ktoś sięgnie po tę wodę zamiast standardowej coli, to można się spodziewać cudów. Poważnie. Do tego nie trzeba badań. 

Więc może mimo wszystko to jest kierunek przyszłości? Dla mnie to totalna ściema, ale za tym szaleństwem stoi całkiem niezła metoda. I ona kiedyś wygra. Dlaczego? Bo odzwierciedla skrajnie otwartą, dwoistą naturę współczesnego świata i ludzi. Trzymanie się jednej skrajności oznacza ograniczającą ortodoksyjność. To co robią koncerny wchodząc w rynek zdrowej żywności i suplementów, to tak naprawdę zdrowy odruch potwierdzający ich wyczucie czasów. Łączą skrajności. Dziś im nie wierzę, za kilka lat nie będzie mi się chciało podchodzić do tego krytycznie, bo ludzie i tak będą to kupować. To będzie normą, że jedna marka wypuszcza różne, produkty o zupełnie innym wizerunku. O ile już się tak nie dzieje poza w/w przykładami.

Nie ma czegoś takiego jak kryzys. Są zmiany. Ci, którzy potrafią na nie reagować działają dalej, ba, czasami lepiej. Reszta zapłacze się w kącie bezradności. Nie będzie to Coca-Cola.