24.11.12

Genetyka, GMO i po co to komu

Kto lubił genetykę w liceum? Ja bardzo. To był mój ulubiony dział biologii. Krzyżówki, mieszanki, ingerencja w genom w celu wpływania na cechy. Aspekt czysto naukowy jest fantastyczny. Z tym jest jak z fantazjami seksualnymi - fascynuje, dopóki nie zaczynamy się zastanawiać nad skutkami, przebiegiem, konsekwencjami, oddziaływaniem w przyszłości, problemami w trakcie. Teoretycznie można wszystko. Praktycznie, okazuje się, że DNA jest nie tylko obrazowo tak powiązaną spiralą i usunięcie jednego elementu powoduje czasami nieprzewidywalne skutki. Ich przewidywalność jest faktycznym Graalem naukowców. Dopiero poznając ją do końca będą mogli faktycznie wpływać na pojedyncze cechy, nie powodując wariacji w innych. Takie małe przypomnienie.

Szumnie ostatnio o GMO, chociaż modyfikacje genetyczne uskuteczniane są od wielu lat, przy czym pierwszym produktami wpuszczonymi na rynek były pomidory Flavr Savr. Był rok 1994r. Na dobrą sprawę była to delikatna modyfikacja genomu. Lepszym hitem ze świata genetyki było przecież sklonowanie owcy (chociaż klonowanie to inna sprawa niż GMO. Chociaż ta sama działka. Pamięta ktoś film "Wyspa"? Polecam. Ciekawe podejście do kwestii klonowania jako środka podtrzymania życia, stosowania ludzi jako magazynu organów). Na razie daleka futurologia.

Czemu służą modyfikacje GMO?
Poprawie jakości dostarczanych produktów. To wszystko dla was, dla nas, drodzy konkumenci.
Owoce i warzywa, zwierzęta są bardziej, lepiej, mocniej, hajper, harder, epa, epa. Czyż to nie cudownie? Tak. Mało kto to ogarnia, rozumie ale jeszcze mniej osób się nad tym głębiej zastanawia.



Na spokojnie:
Pierwszym powodem jest ogólnie, poza ciekawością naukowców, globalizacja.  Brak wojen, dłuższe życie powodują silny wzrost zaludnienia na niektórych obszarach (co nie zmienia faktu, że GMO nie rozwiązuje problemów głodu na świecie) za nim i z nim idą rosnące oczekiwania i wymagania. To trzeba wykarmić. Ba, to lubi dobrze zjeść.
Od wieków dostajemy przecież zielone banany, które dojrzewają w ładowniach na statkach, od wieków dostajemy produkty pochodzące z innych zakątków świata. Bo chcemy je dostawać. Bo fajnie jest zjeść ananasa, pomarańcze, cytryny, avocado, banana wyblenderować z jogurtem. Fajnie jest zjeść łososia atlantyckiego, fajnie jest kupić hiszpańskie pomidory.  Itp, itd. To się dało załatwić.

Tu się pojawia hasło: konserwacja. Transport na dużych odległościach i konieczna trwałość. To jednak sprawa. To jeden powód. Modyfikacje właściwości, cech warzyw i owoców. Dalej: Podniesienie ich odporności (środki chemiczne stosowane w uprawie, na szkodniki upraw, na choroby), trwałości (żeby nam nie zgniło w drodze do domu lub, nie daj Boże, na półce sklepu), zmienianie wyglądu, intensyfikowanie smaku. Powodów jest od groma. I fajnie. Przy czym, w przypadku roślin, jest to podobno stosunkowo proste do opanowania.

Wracając do początku: Krzyżówki genetyczne mamy od istnienia świata i trwać będą dopóki trwa życie na Ziemi (i gdziekolwiek indziej).  Nie nasza w tym głowa. Tak działa natura, tak powstał każdy z nas. Jajko, plemnik, zakodowane od pokoleń cechy, miksujemy, tadam!

Wracając do samego GMO:
Dyskusyjne jest natomiast mocno mieszanie genów roślinnych ze zwierzęcymi, czyli coś, co nie zaistnieje w naturze w żadnej kombinacji. Ten aspekt pozostaje dla mnie mocno otwartą zagadką i czekam do okazji porozmawiania o tym z kimś, kto jest naprawdę ekspertem od genetyki.

Kolejna kwestia  - hodowla zwierząt w odniesieniu do zwiększenie wydajności i odporności. Więcej mięsa z mięsa, więcej kurczaka z kurczaka, więcej mleka z krowy. Wpływanie na właściwości, smak, kruchość, jędrność, soczystość. Itd.
Poprawianie, poganianie natury. Hm.

Modyfikacje genetyczne w ramach jednego genomu, modyfikacje cech, właściwości wydają mi się być niegroźne jak nowe odmiany kwiatów, czy zwierząt hodowlanych (nie tylko tych do zjedzenia).. chociaż tu kolejne "ale": większość psów, kotów itp. zwierzaków hodowlanych nie zaistniałaby w naturze bez zabaw genami. Co wiadomo na dziś? Zwierzęta poddane modyfikacjom często są mało odporne, mają zwiększone ryzyko zachorowalności, są słabsze. O czym to świadczy? Że ludzkość jeszcze nie jest na nawet lekko zaawansowanym poziomie w modyfikacjach. Każdy się spotkał z np. rasami psów, które mają genetyczną skłonność do zachorować na jakąś chorobę. Bliskie mieszanki powodują mutacje, które osłabiają rasę. Tak. To skutki ludzkich, nadal nieporadnych "zabaw" z genetyką. Ten problem nęka genetykę w dużym stopniu w każdym zakresie. Okazuje się, że natura nadal pozostaje lepsza od ludzi i sama miesza w sposób jedynie idealny. Mieszanki występujące naturalnie w naturze dają najlepsze efekty. Czyli jakie? Takie, które przetrwają.
Mogłoby się wydawać, że powinno się zaprzestać modyfikacji, skoro powodują więcej wątpliwości, błędów, skoro te metody mają tyle wad. Nie da się. Genetyka jest dziedziną, której się nie zatrzyma.

Genetyka jako taka jest nam potrzebna, może kiedyś będzie bardzo pomocna, gdy będzie się eliminowało choroby genetyczne dzięki medycynie. Tylko to temat równie futurystyczny. Badania kliniczne będą trwały jeszcze latami i nie obejdzie się bez ofiar, ale proszę Państwa, tak funkcjonuje medycyna. Nie ma na co się obruszać. Nie byłoby żadnego leku, żadnej metody leczenia bez testów klinicznych. GMO też się na nich opiera i nawet nie chcielibyśmy widzieć tych mutantów, tych potworności, które wychodzą genetykom w ich mrocznych laboratoriach.  Chociaż ja i tak uważam, że intencje naukowców są właściwe. Przeważnie.  

Warto pamiętać niezmiennie o jednym: genetyka, modyfikacje są mechanizmem naturalnym. Na nich w dużej mierze opiera się życie na planecie. Serio. 
Modyfikacje genetyczne, ingerencja człowieka, może mieć dobre skutki. Wiele aspektów pozostaje dyskusyjnych na poziomie etycznym. Wiele jeszcze takimi dopiero będzie. Modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt są nieuniknione. Mogą być dobre i potrzebne. Oby były dopracowane. Modyfikacje ludzi? Czas pokaże. 
Pytanie ważne dla nas: czy modyfikacje genetyczne, modyfikowane, spożywane rośliny i zwierzęta, wpływają na nasz organizm? 

I znowu ważniejsze: czy modyfikacje genetyczne naturalne różnią się od tych laboratoryjnych? Czy to jest dobre? Czy jest sens oceniać pod tym kątem zmiany cech, właściwości? Wg mnie to zależy, bo jak pisałam, jeśli medycyna będzie mogła eliminować choroby genetyczne, to świetnie, dalej, jeśli genetycy będą wpływali na kolor oczu dziecka, to co? To znowu zależy. Siatka "zależy" w genetyce jest obszerna i nieskończona. 
Czy GMO jest złe? 
NIE. 

I mówię to jako miłośniczka ekologii, ekofarm i natury. 
Genetyka sama w sobie nie jest dobra ani zła. Ważne jest jednak, żeby ludzie decydujący o dopuszczalnych modyfikacjach genetycznych rozważali ich skutki w przyszłości. Żeby mocno to obqarowali zabezpieczeniami. Dopracowali na możliwie wysokim poziomie (na dany moment). 

Popularne ostatnio protesty przeciwko GMO są pieniactwem i czystą niewiedzą. Podobnie było z ACTA, które miało zapisy obiektywnie chroniące prawa nas wszystkich, jak i szkodzące nam. Te działania są dobre, są potrzebne, wymagają jednak porządnej analizy, przemyślenia, rozważenia wszelkich wariantów, konsultacji na możliwych dostępnych szczeblach. 
Życzę genetykom rozsądku, hodowcom rozwagi a zwykłym ludziom odrobiny oleju w głowie i rozeznania się w temacie. Zamiast sięgać po źródła krzykliwe, odsyłam do materiałów naukowych na temat genetyki i GMO. 

Nie przesadzajmy w żadną stronę. Obserwujmy, sprawdzajmy, słuchajmy, śledźmy temat.
Bo warto. Materiałów na ten temat nie brakuje. Pomocne hasła: GMO, genetyka, modyfikacje genetyczne, X-man ;-)
Jedno jest pewne: jest to jeden z tematów, przy którym robi się z siebie ignoranta bez cienia pojęcia, wykrzykując jakieś jednoznaczne hasła "za" bądź "przeciw". Genetyka to pytanie otwarte. I takim długo pozostanie. Obiektywnie, jeśli nie my, to natura i tak w tym zamiesza.
Popływałam trochę po temacie, ale bardzo, bardzo powierzchownie, poruszyłam nawet nie czubek góry tego tematu, chciałabym jedynie uświadomić ludziom, że genetyka, GMO, to nie jest sprawa czarno-biała. Krzyczmy ile sił w płucach, ale wiedzmy o co. Rozumiejmy o co walczymy, nie kierujmy się efektem tłumu.
Bo to jest głupie.  


PS. 30.11.2012 A na marginesie, fakt, który ciągle się wypiera: prawie wszystkie rośliny się modyfikuje. wystarczy popatrzeć w pierwszym lepszym sklepie z nasionami i poczytać właściwości. wiele z nich uzyskanych zostało z krzyżówek i modyfikacji. to nie jest tak, że ich nie ma i zagrażają nam z daleka. my je zjadamy od lat. tylko nie wiem, jak jest z patentami i prawami do tych nasion modyfikowanych. wojna się toczy o rynki zbytu a nie fakt GMO. 


UPDATE 10.12.2014 zachęcam do zapoznania się z TYM materiałem