11.11.12

Milczenie

Moja podstawa slow life - Milczenie. Trzeba umieć milczeć z ludźmi. Milczenie jest kontemplacją.Jest dowodem. Jest współistnieniem, gdy słowa to tylko słowa i nie zmienią nic.
 Lubię posiedzieć z moim dziadkiem. Milczymy. On się krząta. Przygotowuje herbatę ziołową. Myśli. Wiem, że myśli. Nad czekającą operacją. Nad decyzjami nie podjętymi w przeszłości. Nad sensem podejmowania ich dziś. - kocham cię dziadku, wiesz?
- duże słowa - odpowiada.  Kochany cynik. Oddałby za nas życie. Właściwie w dużej mierze oddał.

Milczę z moim chrzestnym. Milczy. Najchętniej poszedłby teraz na spacer do lasu. Kocha to. Ma ponad 50lat a kocha biegać po lesie. Albo spacerować. To oczyszcza umysł. Układa myśli. Rozważa sens dawnych decyzji, gdyba nad ich wpływem na późniejsze wydarzenia. Widzę to. Myśli. Mówię cicho - odpuść chciałeś dobrze. Nie mogłeś wiedzieć. Wybacz sobie. W oczach łzy. Milczymy dalej. Popijam kawę. Wstaję, przytulam.

Milczę z przyjaciółką w ciąży. Myśli. Bije się z myślami, próbuje przewidzieć, zapobiec wszystkiemu, scenariusze leją się jak woda z rynny, wpada momentami w pętle myśli. Milczę z nią. Po prostu jestem. Proszę - nie martw się. Martwieniem nie zmienisz nic. - tak. Wiem. Wiesz... - Wiem. Ty też wiesz. Układaj się z tym wszystkim, ale nie wykańczaj się. Ono cię potrzebuje silnej i pozytywnej. To możesz mu dać. Dbaj o was. - Dobrze.

Milczymy i patrzymy sobie w oczy. Kocham ją. Jest moją najbliższą przyjaciółką. Siostrą niezkrwi a z duszy.
M. z nim milczę najwięcej. M. wie wszystko. Gdy zaczynam narzekać na pierdoły pyta tylko - aż tak? - no trochę - odpowiadam. On wie. Zrobi mi herbaty i poczeka ze mną aż przejdzie. Włączy jakąś baśń Disneya, przytuli i milczy ze mną. To jest miłość, gdy patrzy się człowiekowi w oczy i wie się wszystko. Po prostu. 
M. i milczenie. W milczeniu można robić wszystko. Razem i osobno.
Spacer po Borach Tucholskich z A. Kolejna przyjaciółka duszy. Spacer w milczeniu. Prawie cały dzień. A. była przed operacją. - boję się narkozy. Głaszczę ją po ramieniu. Jest silna jak ja. Jest słaba jak ja. Są chwile, gdy chcemy być z kimś, kto rozumie bez słów. Ma być obok. Ma być. I rozumieć. Widujemy się rzadko. Więcej nie trzeba.

Raz na kilka lat widzę się z mamą. Przytulam się do niej i czuję się jak mała dziewczynka. Nie próbuję jej do niczego przekonywać (co robię w trakcie częstych rozmów telefonicznych), tłumić jej obaw o mnie, bagatelizować martwienia się, pokazywać jaka jestem dorosła i samodzielna. Nie, gdy ją przytulam i czuję bicie serca i gdy głaszcze mnie po głowie wzdychając z troską. Milczymy. Obie wiemy.
Jadę z J. Przed nami kolejne spotkanie, szanse, możliwości. Kilka godzin drogi. Rozmawiamy chwilami. Głównie milczymy. Lubię z nim milczeć. Układać myśli. Nie jest przyjacielem. To za duże słowo. Mamy wspólny cel. Idziemy w milczeniu. Przed wejściem uśmiech. Jest dobrze.
Stoję nad grobem babci. Przyszłam podziękować. W milczeniu. Ostatnio, gdy spędziłam dwa dni w łóżku, z gorączką, przespałam ponad 48 godzin prawie ciągiem. Przebudzałam się napić, zjeść coś do leków, przebrać spocone ubranie. Babcia mi się śniła. Przynosiła mi we śnie herbatę. Przykrywała kołdrą i dotykała czoła. Jak kiedyś. Spałam. Na zdrowie. Była ze mną. Spałam spokojnie. Milczenie.

flesz
- nie mogę już
- to przestań
. jestem obok. poczekam.
ale zostaw to. idź dalej. jestem obok.

Gdy moja babcia umarła, powiedziałam o tym tylko kilku osobom. Nie chciałam współczucia. Ono jest bezwartościowe dla mnie. Irytuje. Spłyca. Nie znoszę słów "wiem, co czujesz". Gówno wiesz. Doceniam "Jestem obok". Bezcenne były słowa niby obcego, a w pewnym sensie, na dziwny sposób bardzo życzliwego T., który po jakimś czasie zapytał "jak się czujesz?", odpowiedziałam - adekwatnie. Był. Z T. się milczy. On w ogóle dużo milczy. On za dużo widzi i wie, żeby ciągle gadać.  
Jest spore grono ludzi, z którymi milczę, ale w jakimś sensie jestem obok. To nie gadanie buduje więzi.
To co najważniejsze i tak przeważnie zawarte jest między słowami. W czynach. W milczeniu. W obecności. W myślach.
Słowa są ważne, ale w tych najważniejszych momentach zbędne. Przeszkadzają. Oznaczają, że trzeba tłumaczyć. Nie trzeba. Czasami wystarczy uważnie patrzeć. I być. I czuć. 
Milczenie.  Najważniejsza sztuka w życiu.
- powiesz coś w końcu, czy będziesz tak milczeć?
- źle ci z tym?
- w sumie nie. Ale rozumiesz?
- tak
- no tak



Delektowanie się życiem jest ważne, bardzo. Niektóre emocje, sytuacje, momenty są ważniejsze niż przyjemność. Slow life jest po to, żeby ich nie przegapiać, bo żal nie daje potem spokojnie żyć. Patrz. Milcz. Czuj i dawaj obecność. Myślami czasami wystarczy. Nie uciekać z bezradności. Być Bardzo. Czuć. Otrzeć łzy, przytulić rozedrgane strachem, obawami, niepewnością. Być. To jest to, co daje nam najwięcej wsparcia - świadomość, że ktoś z nami jest, ktoś wie, że jesteśmy i myślimy a w razie konieczności pojawią się i słowa. Bezwarunkowo. Współmilczenie to obecność, gdy słowa są bez sensu.
Pomóc przeżyć ten czas, gdy słowa nie mają znaczenia.