7.11.12

Wdzięczność anioła

Wdzięczność. Fantastyczne uczucie. Jedno z najlepszych. Lubię na koniec dnia zrobić sobie podsumowanie, lubię chwile w ciągu dnia, gdy ją odczuwam. Przeważnie do Boga. Za wszystko. Za to, że żyję, za to co mam, za ludzi, na których trafiam, za tych, o których myślę, że dobrze, że są i za o tych, o których myślę, że dobrze, że trzymają się z dala ode mnie, za przeżycia, za szczęście, za dziś, nawet, gdy miałam ciężki dzień, za każdy uśmiech, za słońce, za miłość i za pmsa. Wdzięczność.
Nie dziękczynienie, które budzi potrzebę odwdzięczenia, ale wdzięczność. To co najważniejsze i tak jest bezcenne, niemierzalne. To co mierzalne i wycenialne też ogarniam na koniec dnia wdzięcznością. Zmywarkę szczególnie :-)



I jestem wdzięczna za moje anioły stróże. Jestem przekonana, że mam ich całą armię. Z wiekiem coraz więcej. Oddaję czasami któregoś, gdy widzę, że ktoś nie ma żadnego. Wysyłam z myślami "zaopiekuj się, proszę". 


Wierzę w anioły.






Dzięki wdzięczności za to co mam każdego dnia spokojnie sięgam po nadchodzące więcej. Wdzięczność ma siłe kumulowania. 
Anioły lubią noc. Jak ja. Najlepiej nam się rozmawia.