7.7.13

37





Urodziny to dla mnie od kilku lat już po prostu check pointy. Punkty kontrolne.

Co bym powiedziała 17-letniej Marzenie 20 lat temu?





Tak jak zakładałaś, wrócisz do Polski. Nigdy nie przestań wierzyć w swoje ideały, Twoje marzenia będą się spełniać, tylko daj im czas. Nie załamuj się pod tym, co będzie ciężkie. To minie i cię wzmocni. Masz niebywałe szczęście do ludzi. Dziękuj za to losowi.
Dbaj o siebie. Jesteś fajną, mądrą dziewczyną. Więcej wiary w siebie. Dużo więcej. Nie musisz sobie ciągle czegoś udowodniać. Ani nikomu. Naprawdę. Wyluzuj trochę, perfekcjonistko. I tak wiesz lepiej. Przecież wiem. Ech. Ale ten upór ci się też przyda. Tylko go stosuj rozsądniej.
Za 20 lat będzie zupełnie inaczej, niż sobie dziś wyobrażasz. Będziesz się czuła dalej młoda. I daję ci słowo: będziesz miała od ponad 10 lat fantastycznego męża (zobaczysz go parę lat przed ślubem i cię sieknie, ale daj temu czas. Będziesz jednak wiedziała, że to on), będziesz miała pracę, o jakiej nawet nie marzysz, w branży, której istnienia sobie nawet nie wyobrażasz. Będziesz miała swoje mniejsze i większe pasje, jak zawsze. Ta, za 20 lat zaskoczy cię. Oczywiście pozytywnie. Będzie cię dopełniać. Będziesz dalej rozwijać skrzydła... A propos:
Zostaniesz matką chrzestną córki G. Mhm. Nie rób takich wielkich oczu, poważnie :-)
Za 20 lat będziesz cudowną kobietą. Wierz w siebie. I dalej będzie wszystko przed tobą, więc nie rób mi pod górę kompleksami. Kocham cię :-)

Do Marzeny za 20lat. Hm.
Zacznę od marginesu: Masz 10 lat do ustawowej emerytury. A może coś się znowu zmieniło w przepisach? A może jesteś tak ustawiona, że cię to nie interesuje, tak jak chciałam - dalej twoja praca jest twoją pasją i emerytura jest obcym słowem? Robisz to co kochasz, prawda?
Powiedz, które marzenia się spełniły, przecież ja ich mam ciągle dziesiątki i w miejsce jednego spełnionego wchodzą dwa nowe.

A poza tym, masz dzieci? Dalej jesteś z M.? Napisałaś tę książkę? Żyjesz w ogóle? :-)  Co być mi dziś powiedziała? Gdzie jesteś? Jak bardzo dziś nie wyobrażam sobie tego, co będzie? Czy dalej jesteś lekko oderwana od rzeczywistości, jak dziś?
Chciałabym cię poznać i spojrzeć w  te zielone oczy. Jeny, a ja dziś myślę, że mam dużo zmarszczek. Dobra. Nie mam. (Ta Marzena za kolejne 20 lat obie nas wyśmieje. A gdzie ona w ogóle znowu poszła? Ty popatrz. Czas leci, a pyskata jak była tak jest.) Pamiętasz? M. powiedział, że jak dożyjemy razem 80-tki, to będę mogła powiedzieć, że go trochę poznałam. Wyobrażasz sobie? No tak. Ja też. Cały on.

57 wydaje mi się taką abstrakcją, jak 20 lat temu te 37. Mam nadzieję, że dalej czujesz w sercu to, co ja.  Ciekawość życia, świata. Pewnie, że podszyte jakimś cichym i histerycznym niepokojem, ale on jest częścią mnie jak pieprzyk na udzie. I czasami jest pomocny, sama przyznaj. W końcu nauczyłam się go dawkować. Dobry jest o odpowiednich proporcjach.

A jaką masz pasję? Tak szybko się nudzisz, że ta salsa to i tak zaskoczenie, cudne. Czy salsa przeszła w coś innego? Co cię wciąga? Opowiadaj. Masz jeszcze tego bloga? I tego drugiego? Blogujesz? Nie odpowiadasz, tylko się uśmiechasz. No tak. Sprawdzę. Chyba :-)
Jesteś szczęśliwa, prawda? Widzę to w twoich oczach. Ale fryzury to już nie zmienisz. Wiem. No rozumiem :-) Jak myślę o Tobie, to czuję respekt. To może przez te zielone paznokcie, którymi dziś sobie błyszczę, a może przez to, jaka jesteś.




Naprawdę najważniejsze, czy jesteś zdrowa i szczęśliwa. Jak do tego doszłaś, to pewnie czas mi pokaże.  Jestem Ciebie ciekawa, ale bez pośpiechu. Naprawdę :-) Niczego od ciebie nie  oczekuję. Zrobisz, co uważasz za słuszne i będzie ok.


Zobaczymy, co czas przyniesie. Nie brakuje mi pokory wobec nieprzewidywalności.

Chińskie powiedzenie mówi, w odpowiedzi na wydarzenia "czy to dobrze, czy to źle? Kto to wie?".
Największe zwroty miałam w życiu zawsze blisko po urodzinach. Te daty zmieniały bieg wydarzeń przestawiając moje życie na inne tory. Z perspektywy czasu uważam, że to dobrze, chociaż na początku uważałam czasami inaczej. Dopiero z czasem rozumiałam, że to było dobre i konieczne. To, że czasami coś idzie nie po naszej myśli jest najlepszym, co może nas spotkać, bo okazuje się, że zbliża nas do tego, czego tak naprawdę chcemy. Trzeba umieć ufać w przychylność losu. I Boga. I ludzi. I poczekać. To trudne. Wiem. Ale to to o czym pisuję: kwestia podejścia.
Ja na razie delektuję się dniem dzisiejszym.
Przyszłość przyniesie i tak co ma przynieść.


Dziś skończyłam 37 lat.

Mój dziadek mówi, że jestem małolatą. Z jego ust brzmi to pociesznie i prawdziwie.

Jestem spełniającą się kobietą, znowu prawie na początku nowej drogi, bo od stosunkowo niedawna, na nowym torze, który znowu się zmienia. Bardzo czuję, że w dużej mierze zależy ode mnie,"jak". Ważny moment, czekałam na to, chociaż nie bezpośrednio mnie dotyczy.


 20 lat temu wyobrażałam sobie to wszystko zupełnie, ale to zupełnie inaczej.
Czy lepiej, albo gorzej? Nie wiem. Nie mam porównania. Dziś oddycham spokojniej niż jeszcze kilka lat temu.

Ale wiedziałam, że będzie slowly, że czego jak czego, ale równowagi się nauczę. 
I voila.









Inspiracja STĄD