25.10.13

Zakazany owoc, marzeń ciemnych tabu

W radio reportaż o dalece bulwersującej sprawie. Sprawie szokującej wręcz.

Szczegóły: nauczycielka urodziła dziecko własnego ucznia


(piosenka moich nastoletnich czasów. można się uśmiechnąć)





Słuchając tego uśmiechałam się pod nosem.
Znajomy jadący ze mną skwitował sprawę krótko z nutą żalu w głosie - jak ja marzyłem, żeby mnie uwiodła nauczycielka, ale żadna nie chciała. 

Zakazane owoce zawsze będą smakowały najlepiej i żadne prawo tego nie zmieni. Kto nie zjadł żadnego, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Romans z nauczycielką, nauczycielem? Chyba każda z nas podkochiwała się w jakimś przystojnym nauczycielu czy to w podstawówce, czy liceum, czy już na studiach. Tak jak uczniowie będą fantazjować o fajnych nauczycielkach. A że ktoś się posuwa do czynów? 


Świetna sprawa na ekranizację. 


PS. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nic nowego. 
A dziecko z tego romansu? Hm. Chciałabym móc porozmawiać z obojgiem rodziców. Dla mnie to szalenie romantyczne. Sama jestem owocem zakazanej miłości, chociaż innego rodzaju. Mnie to nie bulwersuje. 

A ciebie?