Dziennik nimfomanki

"Dziennik nimfomanki" (2008)



Soundtrack dostępny TU, ale ten kawałek jest naj.
Film też o tym, jak miłość zabija wolność, jak wolność wyraża się przez seks.
Fajne sceny erotyczne. Bez przyspieszenia oddechu, ale.. ładne.Film ma w sobie całkiem zgrabną dawkę zmysłowości.
Mój ulubieniec tego filmu TU. Pięknie opowiada historię pierwszego, arabskiego konia. Pięknie jest obok Valere (w niej też całkiem nieźle).
Dobry film do przypomnienia, w taki wieczór jak ten.
PS. Będę chciała przeczytać książkę.

Komentarze