29.4.14

top place to eat ice cream

M. pobiegł prawie przede mną. Ja weszłam i się szeroko uśmiechnęłam do wspomnień, które tam mają swoją przystań.

Lodziarnia ESKIMO w Gdańsku Wrzeszczu jest jak Coca-Cola. Czas nie może jej zaszkodzić, jedynie może zaszkodzić sobie sama, jak NOKIA.


Są takie miejsca, które znamy całe życie. Ja mam tych miejsc coraz mniej, bo poza miejscami objętymi pieczą konserwatora zabytków praktycznie wszystko się ciągle zmienia. Jednym z ostatnich, które mam nadzieję będą znać jeszcze moje wnuki, albo wnuki moich rówieśników, jest lodziarnia ESKIMO w Gdańsku Wrzeszczu. W dzieciństwie, po mszy niedzielnej, albo szliśmy całą rodziną na lody tam, albo tylko kilka osób i braliśmy ze sobą lody do termosa. To jest niebywałe, ale smak tych lodów nie zmienia się. CAŁE SZCZĘŚCIE!
Rozczulające jest, że nie zmienia się też wnętrze i oprawa zewnętrzna. I to też jest super. O ile lubię różne lodziarnie w Trójmieście, o tyle Eskimos jest po prostu wielką bombą sentymentalnych wzruszeń. A do tego mają tam naprawdę pyszne lody.
Podejrzewam, że receptura jest tajna od pokoleń, ale najważniejsze, że ją przekazują i nie zmieniają.

Ciekawostka: jest to jedno z miejsc, gdzie operuje się żetonami. Uważam, że jest to fajne, bo kobieta wydająca lody nie ma kontaktu z pieniędzmi  i oczywiście, no jakby inaczej, #sentyment :-)


I jako jeszcze jedna ciekawostka: przed lodziarnią lubiłam już później, gdy byłam bardziej samodzielna, chodzić na pobliski rynek. Pamiętam, że było to zawsze miejsce, które zbliżało nas trochę do zachodu, bo to właśnie na rynku kwitł ten prawdziwy handel i można było kupić dosłownie wszystko. To na rynku przecież wchodziły trendy, jak tureckie sweterki czy bluzki z milionami cekinów, albo ortalionowe kurtki w jaskrawych, "żarówiastych" kolorach. Dziś to wszystko byłoby oczywiście szczytem tandety, ale kiedyś to był szczyt marzeń, jak odpowiednik dzisiejszych balerin z brokatem i kokardką, albo kozaków emu (które pasują do całości stroju Eskimosa i tylko jego). Na rynku też funkcjonowały pierwsze wypożyczalnie kaset video, czy można było kupić jedynie dostępne, pirackie kopie kaset zagranicznych artystów (ja i tak nagrywałam sobie sama składanki na kasety, muzyki z radia a później z MTV, nie to nie była zła jakość, to był koszmar, ale był i to się liczyło). Ha, oczywiście dzięki rynkowi przerobiło się również fazę miłości do disco polo. Nie mogło być inaczej. Końcówka lat 80, początek 90tych może dziś wydawać się nieznośnie tandetny i byle jaki, ale dla nas to było coś. Nie wiem, czy można to porównać do czegoś dziś, ale może i lepiej. Tamte czasy były niebywale specyficzne. Jedyne, co na szczęście z nich zostało, to miejsca jak lodziarnia ESKIMOS.

Poznaj ten smak i też się zakochaj, gdy tylko będziesz w Gdańsku :-)