Obsesja wolności

Jesteś romantykiem? Tak? Ja też.
Zacznijmy od początku. Znasz ten kawałek?


Uważasz, że jest romantyczny, idealny na wyznanie, podkład dla zakochanych, można przy nim patrzeć w oczy ukochanej/ ukochanego i i śpiewać ze Stingiem słowa piosenki?

Na pewno?

Gratuluję. Ta piosenka jest o obsesji i prześladowaniu. To ładnie wyśpiewana paranoja.
Jak ktoś ci ją zadedykuje, to po prostu uciekaj ;-)




Dla wielu ludzi związek to wygodne więzienie. Ciągły nadzór i kontrola każdego ruchu i kroku. Ludzie zamykają się w nim, jak w klatce i mówią, że to miłość. Cieszą się, że partner wydzwania co chwilę sprawdzając, gdzie jest druga połówka. Robią awantury o każdą rozmowę, każde spotkanie, każdą znajomość. Albo właśnie znacząco milczą, w ramach kary. Cieszą się, że druga strona prosi o zgodę na zrobienie czegoś. Sami o taką zgodę pytają i nazywają to "troską". Nie dziwię się, że tak wiele osób ma z tym problem i woli być singlami, niż wchodzić w coś, co ogranicza. Ale dla tak wielu ludzi, to jest właśnie sposób na poczucie bezpieczeństwa, że ciężko im to zobaczyć, jako odwrotność.

Jeśli ktoś jest wolnym człowiekiem i trafia na osobnika, który chce mu tę wolność ograniczyć w imię miłości, to można mieć poczucie "fajny jesteś, ale nienormalny". Związek to dla niektórych naprawdę kontrola i nadzór. Zgrabnie było to pokazane w "Dzienniku nimfomanki". 

Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, ludzie rezygnują z siebie właśnie w imię miłości, rezygnują z marzeń,  pasji, hobby, oddają osobowość, dla "wspólnego dobra". Nie wiem, jak dobro może być wspólne, jeśli pozbawia osobowości którąś ze stron. A właściwie obie, bo to działa w obie strony. Nie ma czegoś takiego jak wspólne dobro, które wysysa to... co dobre. Gdy ktoś zatraca siebie, boi się mieć własne myśli, chęci, pragnienia, bo boi się krytyki drugiej strony. Masakra. 

Tacy ludzie bardzo często potem zwyczajnie cierpią, są nieszczęśliwi i nawet nie wiedzą do końca, dlaczego, bo przecież robią coś z miłości. Nie. Tak się nie da. Miłość dodaje tego co najlepsze, podsyca, a nie odbiera, wlewając coś klejącego i brudnego. Można ją definiować różnie, ale to jest akurat uniwersalne. Jak zakochanie, które uskrzydla. Dlatego bardzo lubię być zakochana. Całe życie. Przy czym dla mnie zakochaniem jest po prostu fascynacja czymś, kimś, tym, co ktoś robi i jak. Wystarczy. Do poczucia zachwytu. Zachwytu chwilą, który trwa już zawsze.  Uwielbiam ludzi, którzy też to czują i rozumieją. Perełki. Rodzynki. Wisienki, bo mało ich, za mało. Ale są.

(...)

Przeciągam się na łóżku. Mrużę oczy.
- Kochanie, rozwiedźmy się. Zostanę nimfomanką i będę szła do łóżka z każdym, na kogo przyjdzie mi ochota. Bez zbędnych słów. Nowy rozdział.
- I to jest bardzo dobry plan - powiedział i poszedł zrobić sobie kawę. 
Uśmiechnęłam się. 
Przy nim nie muszę kontrolować myśli i słów. To dar. Taki związek to dar.

Tak reaguje facet, który ma potężne ego, zna swoją wartość i miejsce w moim życiu. Zero kontroli, zero zaborczości. Każde z nas ma swój rewir, swoją szeroką strefę prywatności. Bardzo często nie wiemy, co robi właśnie drugie.  Właściwie większość czasu nie wiemy. Jak chcemy, to sobie opowiadamy, jak nie, to nie. Raporty nie są nam potrzebne do szczęścia czy bliskości. I oboje lubimy poczucie, że znamy się tylko na tyle, na ile się poznaliśmy, do dziś. Reszta to niewiadoma. Let's have some fun.


(...)


Kiedyś M. puścił mi "catch me, if You can" Mata Pokory. 
Całe życie mam wrażenie, że tak działa nasz związek. Ta relacja jest jak żywe srebro, które jest niesterowalne od pewnego momentu. Nie mamy poczucia własności wobec siebie i nie ograniczamy się, po to, żeby móc się wzajemnie zaskakiwać.
Dlatego obsesja w takim wymiarze, jak w piosence Police, jest po prostu jak gruby łańcuch na szyi. Jak wiele osób go nosi? Wystarczy się rozejrzeć. Pewnie dlatego ten kawałek jest tak dobrze odbierany. Definiuje obsesje, które są wszędzie. Ba, sama kiedyś uważałam, że ta piosenka jest romantyczna. I potem się obudziłam. 

I tylko pomyśl, jak ktoś z tak grubym łańcuchem miałby coś zrobić ze swoimi marzeniami, swoimi życiem? Ciężko. Bardzo. Marzenia po czasie karłowacieją, zniekształcają się, mutują, jak rośliny z braku słońca. W imię miłości...  
Z miłości wspiera się kochaną osobę w tym, żeby się realizowała i realizowała swoje marzenia. Kropka. Nie ma "ale".

To wybór.
Nie każdy umie żyć na wolności. 

A romantyzm? Romantyzm jest w zupełnie innych miejscach.
Kiedyś ci je pokażę. Może.
A może ty pokaż mi, gdzie romantyzm jest wg ciebie?


Pięknie świeci słońce. Ta wiosna jest niemożliwa w swoim kuszeniu :-)

Komentarze

  1. Kasia&Ludwik30 kwietnia 2014 21:16

    to uczucie kiedy czytając Ciebie uświadamiam sobie jak bardzo masz racje. BEZCENNE.
    Zawsze marzyłam o tym żeby w korytarzu stały nasze wiecznie nierozpakowane torby sportowe. I kiedy o tym zapomniałam. Przez 4 słownie cztery lata byłam nieszczęśliwa nie wiedząc dlaczego. I wciąż myślę o tych torbach dorzuciłam do nich kilka przypadków medycznych którymi chciała bym się z kimś dzielić.A romantyzm? Romantyzm to chwila, czasem to wszystko czasem zwyczajne nic. Zawsze zaskakuje i zawsze jest cudowny.
    Póki co tylko w zdecydowanie przekolorowanych komediach romantycznych.
    Chociaż to:
    https://www.youtube.com/watch?v=2cephI-s26g
    jest zdecydowanie realistyczna scena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosze, jak jak lubię to, że tak rozumiesz...

      Scena jest genialna, uśmiałam się i zastanawiam, jakim cudem umknął mi ten film. Muszę koniecznie nadrobić.

      Usuń
  2. Reakcja Twojego męża jest zupełnie normalna i nie wymaga dorabiania ideologii. Tak reagują ludzie obu płci, którzy po prostu dobrze się znają i czują wzajemnie swoje poczucie humoru. Norma. Dziwne jest zakładanie, że to coś wyjątkowego, chyba, że ten tekst to lekki trolling i z założenia obfituje w przesadę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu nie ma żartu, ani trollingu. A to tylko dialog. A może i nie. Nie wiem. Luźna myśl.

      Pokazuję, że wolność jest też wolnością wyrażania takich luźnych myśli. Wiem, że nie każdy to ma.

      Notka dotyczy postaw, które powodują, że jedna ze stron cierpi, albo obie cierpią, dla dobra związku. To po prostu zjawisko. Lubię czasami szturchnąć zjawiska, które występują. Nie ma w tym przesady. Jest życie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do korzystania ze skrótu: https://www.myslowlife.pl