13.4.14

Dynamika życia

Ciągle się spieszysz?
Zdradzę Ci tajemnicę. Masz niewłaściwą dynamikę życia.






Lubię czasami oglądać programy o ludziach sukcesu. Na ich przykładzie doskonale widać różnicę. Oni się nie spieszą.
Sam(a) zobacz. Ci ludzie również mają swoje sprawy, zobowiązania, terminy, problemy. Nie różnią się niczym od ludzi przeciętnych, poza podejściem.

Można żyć dynamicznie, ale bez pośpiechu. Ważniejsza jest koncentracja.


Jak wiemy (tak się mówi), życie nie jest sprawiedliwe.
Masz wrażenie, że są ludzie, którzy zrobią 3 rzeczy i są skonani, są tacy, którzy robią 30 rzeczy na dzień a wieczorem idą jeszcze na imprezę i dopiero po niej odczuwają zmęczenie? Są jak perpetuum mobile? Wiesz dlaczego? Bo ci drudzy robią rzeczy, które dodają im energii życiowej. Męczą, ale w zdrowy sposób? Też. Ale przede wszystkim robią rzeczy na miarę swoich możliwości.

Istota:
Złapać własną dynamikę życia. Naucz się, poznaj się, ile możesz, a ile robisz ponad normę. Własną. Nie ścigaj się, bo i tak się nie przegonisz. Inaczej życie wygląda, jakbyś jechał na rowerze ze źle ustawionymi przerzutkami.


Pokaż mi chociaż jedną osobę, która osiągnęła sukces i narzeka na brak czasu, nadmiar zajęć i przemęczenie. Hm, to może być dyskusyjne, bo zależy jeszcze, co będzie sukcesem? Nie. No właśnie nie. Dopóki ktoś się użala na niedoczas i zapędzenie, to nie ma sukcesu. Twarde założenie, ale nic nie poradzę, że tak to widzę. Można osiągnąć wiele, materialnie czy na każdym inny polu, ale dopóki dynamika życia jest zaburzona, to ciągle są niewłaściwie ustawione przerzutki.

Podstawowym sukcesem jest organizacyjne ogarnianie życia. Robisz tylko to, co faktycznie wymaga twojego osobistego udziału.
Nie rób wszystkiego na raz.  Podziel wszystko na jakieś etapy, zaplanuj, co się da i naucz się rezygnować. Przepchany sprawami kalendarz to dowód twojego braku zorganizowania, asertywności i delegowania zadań, bo na 100% nie musisz robić wszystkiego sam/a.

Już kilka razy o tym pisałam, więc odsyłam do tagów.

Wybij sobie raz na zawsze z głowy przekonanie, że będąc w niedoczasie, pośpiechu, jesteś WAŻNY, bo masz tyle spraw.
Nie. Jesteś po prostu niezorganizowany, a do tego nie potrafisz delegować zadań. Zorganizuj się. Podziel zadania. Przekaż część innym.

Z biegiem czasu znajomi przestali przy mnie uskarżać się na nadmiar zadań, spraw i brak czasu, bo dokładnie to samo im mówię - zorganizuj się. 


Można naprawdę wszystko ogarnąć. A jeśli z pełną premedytacją bierzesz na siebie za dużo, to nie zrzędź,  że ci ciężko, nie rób z siebie męczennicy. Nikogo to nie obchodzi. To twój wybór.



Fajne jest być w życiu zajętym, ciągle nad czymś pracującym, działającym, gdzie dynamika ma przełożenie na różne obszary życia. To dobre i normalne. Tak ma być. Jest czas działania i czas odpoczynku.
Ale istotne jest, że każdy ma swoją dynamikę.
I naprawdę absurdem jest porównywanie jej do dynamiki innych.

Liczy się nasza własna dynamika życia. To własne tempo. To #slow life.
Poznanie jej i życie zgodnie z nią, to jeden z większych sukcesów. Reszta to miłe skutki uboczne.

Naprawdę ważna w tym wszystkim, co robimy, jest też radość życia i tego, co się robi, a żeby to docenić, czuć, wiedzieć, trzeba mieć czas, żeby się temu przyjrzeć. A jak to robić w pędzie? Nie da się. Szanuj siebie i własne tempo. Są dni, że się robi jak na speedzie, 30 rzeczy i jest ok, są dni, że się robi 3 i też będzie dobrze. Daj sobie zakaz wyrzutów sumienia. Jutro też jest dzień.

Dbaj o siebie.



PS. A jeśli nie czujesz się ważna, ważny.... to zacznij! ;-)

PS 2. Żeby była jasność, sama w ciągu przeciętnego dnia załatwiam też wiele spraw, prawie jednocześnie, w końcu moja praca ma swoje zobowiązania, jak i moje życie, ale gdy zbliżam się do granicy, mówię sobie (i nie tylko) "tego dziś już nie zrobię" i określam najbliższy możliwy termin. Pewnie, że w razie potrzeby zmieniam plany. Wszystko jednak da się zorganizować. Naprawdę.
A, jeszcze jedna dobra rada: jeśli cokolwiek wymaga zmiany ustalonego terminu, zawsze informuj o tym drugą stronę i ustal nowy termin. Jest to zasada bezwzględna i mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć powodów.