13.7.12

Zostaw wiadomość, czyli letnie znikanie

Mamy lato. Lato powoduje w nas potrzebę uwolnienia, spowolnienia, wyluzowania, "wszystko mi wolno", generuje spontany. I bardzo fajnie. Sama latem porzucam potrzebę planowania i w środku nocy łapię ochotę na np. spacer nad morzem o 2-giej w nocy, albo po molo w Sopocie o równie dziwnej porze. To pozostałości z wczesnej młodości, gdy takie spontany stanowiły kwintesencję życia i prowadziły np. do wyjazdu na weekend  z nowo poznanym mężczyzną, albo pozostania na imprezie do rana, chociaż wyszło się na chwilę z domu i od słowa do słowa, od człowieka do człowieka prowadziło to do najdziwniejszych pomysłów, albo wyjazd zagranicę w wyniku chwilowej decyzji, czy też ślub.... Czasami to powinno tak być: pomysł - działanie i tyle. Nie ma czasu na planowanie, ba, nawet nie ma pomysłu, żeby planować. Czasami takie spontany rodzą najcudowniejsze chwile... Co jak co, ale wspomnienia to ja mam naprawdę fajne.

Dziś spontany mnie aż tak nie bawią, bo jako zupełnie wolny, samodzielny człowiek mogę wszystko. Nie mam ograniczeń i ten brak ograniczeń daje luksus możliwości planowania. Kapryszenia. Wybierania. Chociaż najdziwniejsze nocne pomysły uskuteczniam(y) nadal, to inne rzeczy muszą mieć w sobie pierwiastek "nowego", a ja przeżyłam naprawdę wiele i powtarzalność nie ma w sobie tego smaku. Żeby spontan był fajny, musi realizować coś nieznanego. To podstawowa zasada :-)

I zasadę tę znają młodzi ludzie. Czasami też starsi, którzy nie korzystali nigdy z prawa spontanu. No lepiej późno niż wcale. 

Mamy lato. Chce się żyć. Chce się przeżywać przygody, doznawać, poznawać i odkrywać. Chce się czuć wolność. Ja to wszystko rozumiem. Niestety latem też mnóstwo młodych ludzi postanawia to realizować z założeniem "robię co chcę". STOP. Rób, ale zostaw wiadomość. Zostaw kartę na stole, wyślij smsa, zadzwoń. Przeżywaj ten spontan pełną piersią, ale nie pozwól, żeby na miejscu ktoś się o ciebie martwił. Tak samo działa to, gdy jedziesz do kogoś w odwiedziny na parę dni. Gdy już wracasz do domu daj znać, że dojechałeś. Niech dotychczasowy gospodarz nie martwi się o twoją drogę powrotną. Szanujmy to, że ktoś się o nas troszczy, bo to wcale nie jest oczywiste. 

Zawsze, ale to zawsze zostawiaj wiadomość, albo daj znać, gdy już wiesz, że coś się kroi. Nie bądź egoistą, który ma gdzieś cudzą troskę o ciebie. Jedź nawet dookoła świata, jeśli akurat tak ci się wymyśliło, nawet jeśli właśnie zaczynasz nowe życie, w innym mieście i z inną osobą, ale miej na tyle dojrzałości, żeby nie pozostawiać na miejscu kogokolwiek z troską o ciebie. Jeśli mieszkasz z kimś (nieważne, czy to rodzice, czy partner, czy współlokator), nie każ mu martwić się o siebie i zostawiać z myślami "czy powinienem zgłosić na policję zaginięcie?". Pomyśl, gdy ty się dobrze bawisz i przeżywasz jedną z najcudowniejszych przygód życia, ktoś właśnie siedzi na komisariacie i wyobraża sobie czarne scenariusze. Pomyśl, że właśnie komuś psujesz dzień, wieczór, noc, może kilka dni, może lat. Zostaw wiadomość. W jakiejkolwiek formie. 


Zostaw wiadomość i nie każ się nikomu szukać, martwić. Zostaw wiadomość i idź w długą.

Po to jest lato.