14.12.12

Wiara w ludzi

Profesjonalizm, to jest słowo wytrych. Osobiście mam duży dystans, ponieważ jest niesamowicie nadużywane w opisach firm i osób. Przeważnie jednak mam z nim do czynienia w 100% zakresie. Ostatnio miałam problem (który trwał właściwie 2 dni), ponieważ okazało się, że splajtowała firma, która wynajmowała obiekt sportowy na moim osiedlu. Konflikt między firmą a spółdzielnią nie wyszedł na jaw praktycznie do samego końca. W ubiegłym tygodniu na salsie koleżanka powiedziała mi o petycji, żeby nie zamykać obiektu, bo w piątek ma być ostatni dzień. Aż stanęłam. 
- No ale jak zamykają?
- No zamykają. 
- Ale dziś jest środa
- No widzisz

Potańczyłam, ale zupełnie mi nie szło. Właściwie jak wszystkim. Wyszłam przed końcem. Porozmawiałam z ludźmi, z trenerem M., z dziewczynami w recepcji, które są też instruktorkami. Oni też byli w szoku. Podpisałam petycję i wyszłam. Idąc do samochodu płakałam. Z żalu. Nie chciałam żegnać się z instruktorem, bo wyszłam z założenia, że to się tak nie może skończyć. 
W piątek rozmawiam z koleżanką. Faktycznie obiekt został zamknięty. Najemca nie płacił czynszu. M. ruszył kontakty i się dowiedział jeszcze więcej. Śledziłam temat z każdej strony - spółdzielnia wydawała lakoniczne oświadczenia, najemca zapewniał, że szuka współpracy z innymi klubami, żeby ci, którzy mają karnety nie byli stratni. W gruncie rzeczy było mi to obojętne. W końcu nic nie zastąpi mi mojej salsy i latino. Instruktorów i grupy. Tak, bywam dramatycznie sentymentalna. Skumulowało mi się w środę i czwartek, gdy czułam, że nie jestem na zajęciach. Przejrzałam oczywiście oferty innych klubów, ale nic do mnie nie przemówiło. Musiałam odczekać. 

Daleko mi do pieniacza, nie lubię robić afery na zapas i z niczego. Daję ludziom czas na działanie, zanim zacznę reagować. 

A poza tym i tak nie byłam w nastroju do szybkiego klinowania.
Dziś wchodzę na fb i widzę komunikat. Firma znalazła obiekt do współpracy. Zadzwoniłam. 
- Dzień dobry. Marzena L. właśnie przeczytałam informację, że u Państwa mogę zrealizować karnet... 
- A tak, dzień dobry Pani Marzenko, super, że tak szybko Pani dzwoni, proszę sobie wybrać jakieś zajęcia i zapisujemy 
- Rozumiem, że macie Państwo jakiś rejestr osób z karnetami i niewykorzystanymi wejściami? 
- Tak, tak, wszystko mamy. Zapraszam 

Dziewczyna była przemiła. 

Znowu muszę ochłonąć. Przeglądam grafik i widzę "Zumba - Marzena L."
To znak ;-) 

Ale co lepsze, w tym klubie jest też squash. Kiedyś grałam namiętnie w tenisa. Dzwonię do M. 
- partyjka squasha? 
- koniecznie
No i oprócz niego mam jeszcze dwóch kandydatów do wykończenia się ze mną przy ścianie ;-)


Tak. Nie tracę do końca wiary w ludzi. Przeważnie, w 99% dobrze na tym wychodzę. I tak dalej będę trzymać. 

Taka dobra rada na koniec: nie uskuteczniajcie pieniactwa, nie siejcie agresji, złości, nie atakujcie wszystkich jak wściekłe psy przy byle okazji. Nie oczerniajmy z założenia i narodowej złośliwości. To nic nie zmieni. I najważniejsze - dajmy ludziom czas naprawić błędy. Przeważnie chcą. Przeważnie każdy chce, bo mało kto jest nieprofesjonalistą bez honoru, żeby chować głowę w piasek, albo po popełnieniu błędu uciekać. Takie jednostki nie powinny wpływać na większość. Nigdy. Magia tłumu powinna być poza nami. Ona doprowadza do różnych rzeczy. Przeważnie lepiej chodzić za głosem rozsądku niż pełnych agresji emocji. Bo to jest po prostu skuteczniejsze. Zanim zareagujemy - pomyślmy. Niech nasze ruchy mają uzasadnienie rzeczowe a nie głośne. Mi się to sprawdza. A jeśli ktoś przegina, to się mu to pokazuje. Też bez agresji. Tak naprawdę, gdyby firma CS Południe nie zrobiła nic, to ja też miałabym związane ręce, bo karnet nie był wart nawet wizyty u prawnika. Poza tym, to żadna szkodliwość społeczna. Firmy plajtują pozostawiając dziesiątki wierzycieli bez pieniędzy i to niestety nic nowego. Na dobrą sprawę i tak bym nic z tym nie robiła, bo bardziej było mi szkoda kadry, która pozostała przed świętami bez zajęć w tym klubie, ale mam nadzieję, że z niektórymi spotkam się w innym miejscu i że im firma też pomoże. Dobra, bez żartów, bardziej mam nadzieję, że nowy najemca odtworzy poprzednią kadrę, bo większość instruktorów jest faktycznymi mistrzami z tytułami, w swoich dziedzinach. I to widać.

Warto dawać ludziom szansę, bo można być fajnie zaskoczonym.

No to piłka pójdzie w ruch... rakietą do tenisa, ale cóż ;-)

A nad salsą pomyślę. Tu też się coś wymyśli. Slowly. I bez agresji.

I pełen szacunek dla firmy CS Południe. Mimo własnych problemów nie zostawili ludzi na lodzie.

Spółdzielnia szuka nowego najemcy. Zobaczymy, co będzie dalej. Ale to już inna, zupełnie inna sprawa. Ja, nie znając prawdy, tego, co się działo między stronami nie oceniam tego, ale jestem szczęśliwa, że nadal nie brakuje ludzi z honorem.