19.3.13

Blogowi ambasadorzy marki

Idę przez Rossmana w kierunku herbat. Nigdzie nie ma lepszych. Mijam półki. Mijam lakiery. Rzut okiem. No tylko spojrzę. Przecież nie kupię kolejnego lakieru. Mam kilka bardo, czerwieni, różów, beżów, brązów i pomarańczy. Wystarczy.

Jest pewne "ale": Od dawna podobają mi się żółte kolory. Widziałam je pierwszy raz chyba u Kasi Tusk na jej blogu i na tym koniec. U nikogo na żywo. Czasami rzucam okiem na te żółte lakiery. I tym razem nie było inaczej. Mijam regał Wibo. Jeśli chodzi o lakiery, to naprawdę mogą być. Tak samo z cieniami do oczu czy pudrami. Pewnie, że nie jest to marka z wysokiej półki, ale nie można im nic zarzucić.

ja i żółty lakier - koniec albo początek świata. 




Wzięłam do ręki żółty lakier, bo dodatkowo zaciekawiła mnie nazwa "Gel like". I czytam na odwrocie, że "kolor wybrała dla ciebie  blogerka Jamapi". Pierwsze słyszę, ale kto kojarzyłby wszystkie blogerki modowe czy kosmetyczne? Ja poza Kasią Tusk nie kojarzę - szczerze mówiąc - żadnej blogerki z tej kategorii, może dlatego, że blogosfera modowo-kosmetyczna zdominowana jest przez dziewczyny do 30tki (a, wróć, jest jedna blogerka kosmetyczna Ola z Kosmesfery, ale ją znam osobiście i ufam jej jako kosmetologowi, chociaż od kiedy działa na własną rękę, to ma mało czasu na blogowanie, niemniej mam nadzieję, że nie zaprzestanie, bo blogowanie oparte na wykształceniu i pasji to jednak podwójna siła).

Jeśli polska marka decyduje się na współpracę z blogerką, czyniąc z niej ambasadorkę nie tylko na jej blogu, a pozwalając na sygnowanie produktu, to nie ma mocnych, muszę to mieć. Chociażby z solidarności. Po powrocie zajrzałam na bloga JAMAPI. I co? Faktycznie firma wiedziała, do kogo się zwraca i jaki target ma ta blogerka. Good.

Oczywiście ok 6zł to nie majątek, a przynajmniej znalazłam trzeci pretekst, żeby kupić lakier, bez żalu.
Kolor lakieru jest ciekawy po wyschnięciu. Tak jak chciałam. Jeszcze się z nim oswajam, ale strasznie miałam ochotę zrobić coś takiego. Wczoraj bowiem złożyłam wniosek o nowy dowód, ponieważ poprzedni, drugi, skończył swoją ważność. Jak się wyrabia trzeci w życiu dowód osobisty, to trzeba to sobie odbić. Czemu nie dziwnym kolorem lakieru? No właśnie. Okazuje się, że kolor ten stanowi dodatek sam w sobie. Dobrze wygląda np. przy całym czarnym stroju. Wyróżnia się. Coś czuję, że będzie też dobrze pasował do turkusowej tuniki, ale tu muszę jeszcze popróbować. Cieszę się, że się przełamałam i wypróbowałam coś naprawdę nowego. No wiem, to tylko lakier :-) 

Co jednak jeszcze jest na rzeczy? Bardzo mi się podoba, że firmy wychodzą poza standardową współpracę z blogerami. Może to nie jest jakaś nowość, nie wiem, ale solidaryzując się, życzę blogerom również takiej formy współpracy. Tak jak zauważyła Jamapi, zobaczyć swój nick na produkcie, to na pewno fajne uczucie. Proszę bardzo. Działajcie. Jako marketingowiec jestem bardzo "za". I niech to będą coraz szersze akcje i większa wpływowość. Cieszę się, że to Wibo, bo to w końcu marka polska, niezłej jakości, szczególnie, jak na swoje ceny. Swoją drogą, myślę, że to jakiś kompleks. Mogliby spokojnie podnieść ceny. Nieznacznie, ale jednak.  Może się nie czują. Może kiedyś jednak to przemyślą. Ja na ich miejscu, mając taką jakość, spokojnie konkurowałabym z zagranicznymi markami, przy niektórych produktach poprawiając jedynie design i jakość opakowania, które niepotrzebnie podkreśla (ale pewnie też umożliwia) niską cenę. To trochę marnowany potencjał marki. Ale wiele polskich firm na to cierpi. Dopracowałabym na ich miejscu logo i mocno bym je uprościła. Nazwa jest ok. Mają jakiś taki niepewny marketing. Ale cóż. Jako klientki możemy na tym korzystać. O ile nie będziemy chciały zaspakajać próżności, a stawiać na sam efekt, albo tylko sprawdzić kolor, to Wibo jest naprawdę na miejscu. O ile kojarzę, pracują też nad eksportem i może tam nie będą sobie żałować większej pewności jakości. 
Wibo stara się być marką dostępną dla każdego, a przy tym idą mocno z trendami. Jeśli chcemy z czymś poeksperymentować, to na pewno można zacząć od Wibo.

Z ciekawostek: Używam  na zmianę pudru Wibo i Niny Ricci i patrząc na właściwości nie widzę różnicy. No dobrze widzę ;-) Ale Wibo i tak jest naprawdę niezłe w swojej kategorii cenowej.

Dla mnie newralgiczne są tusze do rzęs i podkłady. Kiedyś spróbuje z Wibo. Może. Tusze to produkty na osobną notkę. 

Podsumowując, nie będę na pewno sięgała po każdy jeden produkt z polecenia blogerów, ale taki produkt na półce w sklepie po prostu mnie cieszy i liczę na blogerską rzetelność. Nadal. 
Blogerzy mogą być znakiem jakości samym w sobie.

Gdybym pracowała w firmie, w której miałoby to przełożenie (od kosmetyków, przez ubrania, bądź produkty spożywcze, artykuły wyposażenia wnętrz), na pewno bym to wdrożyła. Może kiedyś powstanie mocny blog elektroniczny, niezależnego blogera i wtedy będę miała pole do działania. 

Na dziś chodzę z żółtym lakierem do paznokci.
Sama jestem ciekawa, co mnie dopadnie, jako następne.

Blogosfero działaj ;-)