26.3.13

Madame na wymiar


"Portret Madame M.", 1930 Tamara Łempicka

Gdzie się podziały damy?
Doskonały wątek. Popijam popołudniową kawę i zadaję sobie to pytanie razem z autorem notki.




Jako kobieta starej daty mam dość specyficzne podejście do tej kwestii.  Czasami mężczyźni dostają - jak to ujmuje M. - sprzeczne sygnały. Ja go rozumiem. Bo ciężko jest zachować granicę, między byciem 100% damą, co się kojarzy z pewną sztywnością i dystansem, a wyluzowaniem i kumplowaniem. Ja sama wysyłam właśnie takie sprzeczne sygnały. Wygłupiam się, rozmawiam poważnie, przy czym płynność traktowania mężczyzn pozostaje dość... niezdefiniowana.
Mężczyźni, którzy są dżentelmenami miewają na pewno czasami problem. Nigdy do końca nie wiadomo, kiedy kobieta mówi poważnie, a kiedy żartuje. Ale to są niuanse, które i tak wszyscy lubimy. Bycie damą sprowadza się raczej do pewnej, określonej przewidywalności. Kobieta, która zna zasady bon ton przede wszystkim nie zachowa się niestosownie. W naszych czasach jest to bardzo często odbierane jako "sztywność". Niesłusznie. Chociaż z drugiej strony - jakie to ma znaczenie?
Akurat dla odmiany to bycie "wyluzowanym" i nie trzymanie się zasad stało się tak popularne i powszechne, że trzymanie fasonu jest wyjątkowe. Teraz nie jest niczym wyjątkowym bycie kontrowersyjnym czy "wyluzowanym". Bardziej wyjątkowe jest właśnie zachowanie z klasą.
Najlepszy okres dla dam, to był początek XX. Wtedy też wyzwolenie miało najpiękniejszy wymiar.

Jak to wygląda dziś? Kobiety nie widzą, że mężczyźni dość grzecznie dostosowują się do naszych założeń. Mężczyzna zrugany za niewłaściwie zachowanie szybciej się zawstydzi, niż obrazi. Oni bardzo często chcą widzieć w nas damy i tego im nie można odmówić. Nie spotkałam się też z sytuacją, aby mężczyzna odmówił pomocy, ba, niejednokrotnie sami ją oferują. A ja bardzo lubię ją przyjmować.
Czy zwracają uwagę, że się damą nie jest? Nie. I to jest w nich właściwie dobre. To dowód, że większość z nich pozostaje jednak dżentelmenami, chociaż tego nawet nie czują. Kobieta to powinna wiedzieć akurat sama.

Co ciekawe, kiedyś klasę "wytykało się" arystokracji, generalnie i założenia ludziom majętnym. Piękne w naszych czas jest natomiast to, że zalety posiadania klasy, trzymania fasonu, doceniają ludzie o różnym zasobie portfela i stanie konta. Właściwie bycie damą, dżentelmenem przestało mieć jakiekolwiek przełożenie na klasę społeczną. 

Żeby być damą, dżentelmenem, wystarczy chcieć. 
A jak to osiągać? Pomijając internet, źródłem wiedzy niezmiennie pozostają książki albo po prostu kontakt z ludźmi z klasą. Najwyższą. 

Czy bycie damą oznacza odmawiania sobie czegokolwiek? Nie. Bycie damą, jak bycie dżentelmenem, powoduje, że ktoś się do czegoś nie posuwa, albo zrobi dokładnie tak a nie inaczej, czy też powie, to a nie coś innego, bo to jest zgodne z jego przekonaniami. A nie wewnętrznym hamulcem.

Tak naprawdę dziś i dama i dżentelmen przeklnie, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia. Ważniejsze są okoliczności. Jedno i drugie nie posunie się na pewno do zachowań, czy dyskusji, które są poniżej jego/ jej własnego poziomu, który sobie sami doskonale wyznaczają. Nawet jeśli się wygłupiają, to doskonale o tym wiedzą i wie też otoczenie. Po nich to po prostu widać.

Cieszy mnie (wcale nie cicho), że wraca potrzeba na dżentelmenów i damy.
Świat byle jakiego wyluzowania i niedbalstwa jest już tak przepełniony, że teraz trzeba więcej z drugiej strony. Dla równowagi. I nie "z doskoku", ale w faktycznie codziennych sytuacjach i postawach. 

Współczesna dama wg mnie?

Małgorzata Rozenek.
Czasami oglądam "Perfekcyjną Panią Domu" ze względu na nią. Jej dyplomacja i sposób bycia są idealne. Po prostu idealne.

Źródło: se.pl

Słuchając jej, obserwując, oddycha się spokojniej, patrząc później na świat. Jej piękna twarz na pewno też na to wpływa. 
Tak niewymuszonej klasy nie spotyka się wszędzie. Dodatkowo cechuje ją też świetny styl.
 "Perfekcyjna Pani Domu" czasami zamiera mnie z kubkiem kawy na pół odcinka. Dobrze, że jest i działa na uczestników tak, jak działa. Bardziej edukacyjnego programu już dawno nie widziałam. Chociaż mnie by akurat białą rękawiczką nie zaskoczyła. Ja ten test przechodziłam przez pewien okres (za czasów nastolatki) i dziś mnie to po prostu cieszy, że nie dałabym się zaskoczyć. Oczywiście z uprzedzeniem, bo nie biegam jednak ze szmatką i mam kurz kontrolowany  :-)
 Cóż. Czasami lepiej późno, niż wcale. Dobrze, naprawdę dobrze, że ludzie się zgłaszają i chcą się poprawiać. Pod takim okiem to i tak pewnie przyjemność ;-)

Lubię kobiety, które potrafią mówić, co myślą, nie obrażając, nie poniżając, a przy tym, w miarę potrzeby, być dosadnymi i rzeczowymi, przekazując to, co chcą. To sztuka i to miara klasy. Dokładnie to. Tego właśnie powinna się uczyć każda kobieta od kołyski - dyplomacji. 
Złośliwości, kąśliwość, czepliwość, bezwartościowa krytyka? To jest wszędzie i nie stanowi żadnej jakości. 
To samo zresztą dotyczy też mężczyzn. 

Bycie damą nie wyklucza bycia jednocześnie też kumplem, czy przyjaciółką, czy kimkolwiek innym chociaż nie musi działać to w drugą stronę. Nie wiąże się też ze stanowiskiem czy zawodem. Dama może wszystko, po prostu nie wszystkiego chce.Właściwie chce mniej.
Charakter? Siła i delikatność. Jednocześnie. Chyba tym emanuje wręcz każda kobieta, którą można określić damą. Czy otoczenie ma wpływ? Myślę, że w naszych czasach nie. Kobieta, która chce być damą, jest nią, znajdzie się w każdym środowisku. Dokładnie w każdym, ale nigdy nie przekroczy swoich granic.  I to jest wbrew pozorom coś, co mężczyźni cenią i szanują.
Ile młodych dziewczyn to dziś potrafi? Nie wiem. Nie znam ich.
Czy sama czuję się damą? Zawsze. 


Z tego miejsca puszczam też jednak oko, do jednej z czytelniczek bloga. Uściski dla Ludwika, moja damo ;-)