16.4.13

Dreszcz pożądania



Zakochałam się.
Oszalałam z pożądania.



Chcę motocykl!!!







Nie żadne skuterki, motorynki, ale motocykl.
Poczułam to dziś, gdy mnie taki jak wyżej mijał.
Gdy siedziałam w wygodnym samochodzie a on śmignął obok... oszalałam.

Chcę motocykl.

No to nowy punkt skrajnie zwrotny. Zrobić prawko na motocykl.


Dżizas. Drżę na samą myśl o tym.

Na motorze jechałam w życiu dwa razy. Po drugim razie, gdy kolega przewiózł mnie autostradą w Niemczech z prędkością 230, spłynęłam na miękkich nogach i powiedziałam - nigdy więcej.


Do dziś.


Chcę motor.
Chcę czerwony motocykl. Duży i ciężki. I czarny kombinezon i kask. Albo odwrotnie. Czerwony kombinezon i czarny motocykl.

Oszalałam na samo wyobrażenie.

Tak. Chcę.


Bardzo!!

Najpierw się wybiorę na żużel w Gdańsku, jak kiedyś, gdy chodziłam ze znajomymi tylko przez ten ryk motorów i zapach. Nawet nie wiedziałam kto jedzie i nie znałam wyników. To było dla mnie nieważne. Chodziło o ten warkot.    O rany.

Mrau.