27.4.13

Zrób na złość - uśmiechnij się



Szalejąc w amoku sobotnich porządków, słucham dziś cały dzień "Trójki". Gdy usłyszałam kawałek "Orzeł może" zespołu Mogliwczwartek [słowa: Artur Andrus (którego lubię niezmiernie). Posłuchać można na blogu i poznać skład grupy], to się zatrzymałam i uśmiechnęłam. I zaczęłam tańczyć, tak jak się to robiło w bigbitowych latach 60'. Szajba i korba ;-)







Więcej o akcji "Orzeł może" wyczytałam tu: Polskie Radio.

Super. Ktoś się wziął na większą skalę za promowanie optymizmu. 
Cieszę się, że akcji patronuje m.in. Prezydent RP.

Przestronicowałam zwyczajowo internet, żeby zobaczyć, jak się akcja przyjmuje i trafiłam w miejsca, gdzie się ją przede wszystkim upolitycznia. Powiem krótko: to taka akcja, że jak dla mnie, kto pierwszy ten lepszy. Gdyby patronowała jej jakaś partia polityczna, to bym była mile zaskoczona, gdyby wywołali ją wielką falą blogerzy, byłoby cudnie - ponieważ nie ma to znaczenia... chociaż co może być skutkiem z dłuższej perspektywy czasu, to kojarzenie Prezydenta Komorowskiego z promowaniem optymizmu w Polsce w czasach kryzysu (chociaż nie lubię tego słowa, bo dla mnie to po prostu czas zmian) i to już akurat jest świetne. Bardzo dobrze. To sygnał, jaki chcę dostawać od głowy państwa. Też.

Promujmy w Polsce optymizm. Czujmy go, przede wszystkim.
Ja jestem "za" i się przyłączam do tej akcji :-)

Na luzie i z uśmiechem. Odkładajmy te nasze troski i zmartwienia. Uczmy się patrzeć inaczej. Z innej perspektywy. My, Polacy. Tak, w takich akcjach chcę się czuć Polką :-) 

Odnośnie komentarzy, że ludzie mają ciężko, powiem jeszcze krócej: a co to ma do rzeczy? 
Nie ma czasu na radość, uśmiech? Bzdura. Zawsze jest. 

Faktycznie, kiedyś ludzie też mieli ciężko, a właściwie prawie nic nie mieli, a potrafili się cieszyć, marzyć, bawić się. Odrywać od problematyki spraw trudnych i znajdować powody do radości i uśmiechu. 
Tak. Pamiętam to. Nie było to ani wynikiem poprawności politycznej, ani łykania prozacu. Właściwie nawet kłótnie były zabawne w swojej niepowadze powodów. Ba! Obrażanie się było jakieś takie groteskowe. To było piękne. Co różniło ówczesnych Polaków od dzisiejszych? Kiedyś wszystko się brało absurdem i robiło się z tego kabaret, do tego dość inteligentny, bo tego wymagały warunki. Dziś się głównie bierze sprawy złością i agresją. Skuteczność? Historia pokazuje. 
Sprawy wielkie były sprawami wielkimi, sprawy błahe błahymi. Wszystko miało swoje miejsce. 
Dziś nie ma jasności i stąd te obce podziały, które omija się, jak kłócących się na ulicy pijaków, żeby nie oberwać w nieswojej awanturze. 

To efekt wolności. 


Wracając do akcji: o ile nie praktykuję chodzenia w marszach, to bardzo, bardzo chciałabym, żeby propagowanie optymizmu nabrało dużego rozpędu i żeby bycie optymistą stało się modne. 
Slow life może sobie być niszowy, ale optymizm niech będzie najważniejszym trendem promowanym przy każdej okazji. Niech zrzędzenie i narzekanie staną się niemodne.
To fajna droga do zmian, ale też do życia tu i teraz. 

Niech ta akcja rozpocznie, nakręci coś dobrego i pozytywnego. Nową modę. Niech ci, którzy chcą być optymistami nie boją się okazywać tego. Ciężko jest? A skąd wiesz? A może właśnie teraz jest dobrze? Hm? No właśnie. Zatrzymaj się i uśmiechnij. Albo przynajmniej poczuj przyjemność pozytywnego myślenia. Ja lubię. To jak przyjemne głaskanie ego i świata. Szajba i korba. 

A. Andrus w formie: 

Człowieku! No przecież,
Jak sam nie chcesz, to się nie ciesz,
Ale niech cię tak nie peszą,
Ci, co się do ciebie cieszą,
Chudzi, grubi,
Starzy, młodzi,
Daj się lubić,
Co ci szkodzi?