23.4.13

Piechotą mogę iść

Idzie lato.


To nie ma jednak nic do rzeczy, bo temat pięt jest drażliwy przez cały rok. Mieć zaniedbane, szorstkie pięty? Koszmar.
Oczywiście, że się z tym walczy, ale to nierówna walka. Idzie lato, wychodzimy w butach, klapkach, sandałkach, stopy chcą oddychać. Pielęgnacja stóp i pięt. No tak.




Przez przypadek znalazłam pomoc idealną. Polecam z czystym sumieniem i gładziutkimi jak u dziecka piętami. Produkt dostępny jest w Rossmannie. Zakładałam napiętki na kilka godzin, bo fajnie się w nich chodzi i łapie klimat baletu, odruchowo stąpając na palcach. Świetne to jest. 
Potem normalna pielęgnacja. Następnego dnia to samo. 
Wystarczy zastosować je co kilka dni, potem już dla podtrzymania efektu.
Napiętki można prać, więc te ok. 20 zł, to żaden wydatek. Dobre kremy do stóp są o wiele droższe.


Są fenomenalne.

Pięty po nich są gładkie i miękkie.

Pewnie można to ominąć jakimiś domowymi sposobami, ale szczerze mówiąc, nie przychodzi mi do głowy nic sensownego, a metoda: krem i skarpety się nie sprawdza. Skarpety chętniej wchłaniają balsamy do stóp niż skóra. Te napiętki rozwiązują problem dzięki silikonowej nakładce, nasączonej odżywczymi składnikami. Żadnej magii, a 100% skuteczności. 

Pewnie można też to samo osiągnąć w salonie kosmetycznym, ale jak to mawia bohaterka jednego z moich ulubionych (nowych i jednorazowych, ale fajnych) seriali o kobietach 40+ (hot in cleveland): do lekarza idzie się zdrową, a do kosmetyczki zadbaną ;-)


OCENA: 
Pomysł: 10/10
Skuteczność: 10/10 - i to po pierwszym użyciu. No może nie miałam aż tak zniszczonych pięt, bo walczyłam o ich stan zawsze, jednak coraz częściej nie odpowiadały moim oczekiwaniom. Teraz są znowu idealne.
Jakość: 10/10 - materiał super, żelowa nakładka nawilżająca nie niszczy się.
Reklama: 0/10 - za brak.

By Marzena: 9/10