12.4.13

Fish&chips na fali


Dzwoni M.
- Właśnie jestem w porcie w Kołobrzegu
- Gdzie??
- Masz ochotę na świeżego dorsza?
- Takiego prosto z kutra?
- Mhm
- Nawet nie pytaj




W domu był dopiero wieczorem. Z dorszem z Kołobrzegu.
Podsmażył go jedynie w cienkie panierce z mąki. Bez niczego więcej.

Do tego surówki i frytki.


Świeża ryba nie pachnie i nie smakuje rybą.
Smak jest po prostu niemożliwy. Ciężko to opisać. Mimo życia nad morzem tak świeżą rybę jada się nieczęsto.

Nie wiedzieć dlaczego.
Facet, który umie polować i lubi gotować.


Do tego "Na fali".
Film z lat 90'  z taką obsadą, że nic tylko się delektować.

Ciekawostka, w filmach z lat 80' -90' wszelkie ściganki muszą zaliczać różne domy w przekroju. Najlepiej kilka, od ogrodu, przez salon, może kuchnię czy łazienkę.

"Na fali" - fabuła, przy której się myśli "kiedyś to były filmy".

Przed nim obejrzałam po raz enty "Miłość, szmaragd i krokodyl". Tak dla pierwszej fazy odpoczynku.