10.2.14

Ciche dni jakie znam


Ciche dni. W życiu nie miałam. Można milczeć, spokojnie, ba, chętnie i dużo, ale milczenie w złości, w obrażeniu, w zimnie, jak kara jest nieznaną mi grą i tak zostanie. Trzeba mieć charakter, żeby się wzajemnie dręczyć milczeniem.  Nie znam tego. Kiedyś próbowałam z Marcinem. Skończyło się na dyskusji na karteczkach post it.

Ale znam ciche dni zimowe. Brak śpiewu ptaków, szumu drzew, odgłosów życia jest ciszą.



Zima jest ciszą. Właściwie to w niej kocham. Może dlatego nie ma u nas karnawału. Temperatura to jedno, ale ta cisza czasami jest potrzebna i dobra. Park Oruński, piękny. Po prostu.

Heh, w końcu weszłam na taflę zamarzniętego stawu. No kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Rany, żeby taki banał budził takie emocje ;-)
Ślizgaliśmy się z Marcinem jak dzieciaki. Hej, są rzeczy, z których się nie wyrasta i suniesz na butach bokiem, ze śmiechem. 
Cudo.