2.2.14

Kości zostały

(Odkrycie roku) Bloguję, bo dzięki temu przyciągam świetnych ludzi (w realu to dla mnie normalne, ale w sieci bywa różnie, prawda?) i nie tylko ja się czymś dzielę poprzez blog, ale ale, dużo dostaję. Tak, doceniam to. Poważnie.  
Ja mam szczęście. Taka karma. 

Blogowanie bywa jak niezdefiniowany radar, którym nadaję sygnał i czasami ktoś ten sygnał odbiera, ba! czasami nawet odpowie :-)

Mam za sobą weekend z Bones. Pomijając czas z rodziną, która nas dziś odwiedziła (To jakaś magia, ale gdy Marcin robi pizzę, to ktoś się zawsze pojawia. Bajeczne to jest), to lecimy z serialem od piątku wieczorem, a jeszcze nie "zrobiliśmy" jednego sezonu.  
Ejże, po tym serialu już mało co mnie ruszy. Ostatnio taki maraton miałam z Housem. Tak, po nim też miałam popieprzone sny :-)

Cudo. Tam jest wszystko co kocham w naukowcach. Serio. Główna bohaterka mnie kupiła.


Tak, dzięki za podpowiedź i polecenie tego serialu, pozostałe czekają na swoją kolej. Jesteście kochan(i)e  ;-) 

Wracam do serialu. 

PS. czasami trafiam na dyskusje, że ktoś komuś robił łaskę: bloger, bo pisze, czytelnik, bo czyta. To jedno z dziwnych obliczy blogosfery. Jak definiowanie blogera, bloga i wszelkich praw, łącznie z wolnością słowa i swobodą wypowiedzi, ponad to, co definiują przepisy. (Może) kiedyś się nad tym pochylę.  Bez łaski :-)