13.2.14

Pokojówka


Jadę ze znajomym. W radio mówią coś o M. Figurskim. 
- Mmmmm, moje marzenie - wzdycham - mieć sprzątaczkę. 
- Chciałabyś? - patrzy pytająco - to ciekawe. Wiele kobiet nie chce, bo nie lubi, gdy im się ktoś kręci po domu.



- Nie mam tego problemu. Gdy byłam nastolatką i mieszkałam w Niemczech, jako uczennica najlepszego gimnazjum jednocześnie zarabiałam sobie na kieszonkowe sprzątając. Wtedy zaczęłam marzyć o takim życiu, jakie prowadziła jedna para, dla której sprzątałam. Byli obydwoje po 30tce. Mieszkali w bliźniaku. Przychodziłam do nich 2 razy w tygodniu. Jednego dnia sprzątałam parter, drugiego piętro. U nich zakochałam się w rzeczach najlepszej jakości i zaczęłam marzyć, żeby tak kiedyś żyć. Gdy ja sprzątałam ich fantastycznie urządzony dom, oni mieli czas na inne rzeczy. O to w tym chodzi. Fajne to było, gdy przychodziłam i czytałam kartkę "Marzena, przepraszamy za chaos w kuchni, ale mieliśmy Pizza Day z przyjaciółmi". Super sprawa. Może dlatego nie mam problemu, żeby robił to ktoś inny, bo byłam rzetelna, do tego nie grzebałam im po szufladach i np. nie używałam jej kosmetyków czy perfum. Traktowałam to jak źródło zarobku przy nauce, a przy tym dużo się nauczyłam też o sobie i to mocno ukształtowało mój gust w wielu rzeczach. A co do sprzątaczki, czekam na odpowiedni czas - uśmiechając się patrzyłam za okno.  
- No to faktycznie, jeśli tak podchodzisz, to czemu nie - powiedział. Wróciliśmy do słuchania radia. 

Mentalność. Wychowanie. Wzorce. Są kobiety, które uważają, że same robią wszystko najlepiej. Sprzątają, gotują, zajmują się domem. I ok. Ja to robię, zresztą uzupełniając się w tym mocno z M., bo nie mam za bardzo dziś wyjścia. Nie spełniam się przy tym. Dla mnie jedyną barierą jest kasa. Po prostu. 
Gdy kiedyś wspomniałam o tym przy dalszej rodzinie, usłyszałam, że mi się przewraca w głowie. Przywykłam. Ludzie mają różną mentalność, po prostu. Niemniej, nie widzę nic złego w wynajmowaniu pracy właśnie poprzez sprzątaczkę, czy kucharkę, czy kogoś do prasowania albo nianię. Pół cywilizowanego świata tak żyje i ja bardzo czekam, żeby do tej połowy dołączyć, bo zdecydowanie wolę robić coś innego niż np sprzątać, a niestety dla siebie, wolę porządek, a przez brak kogoś do prasowania, uciekam od rzeczy wymagających tego. Szkoda. Za mało w mojej szafie lnu czy np. eleganckich koszul. Kwestia wyboru i wygody. Tak samo, jak z powodu kota nie mogę kupić sobie długiego, prostego płaszcza, jaki nosiłam jeszcze w przedkocich czasach. Sierść jest już teraz uciążliwa w usuwaniu. Ale niedogodności nie zmieniają tego, o czym zaczęłam marzyć jako nastolatka. Po prostu wiem, czego bym chciała. Nie, nie jest to kwestia szczęścia tylko wygody. A ja jestem wygodna. Gdy tylko mogę ;-) 

Jedno wiem też na pewno - jako "pracodawca" też byłabym taka, jak ci ludzie, dla których ja pracowałam. Podejście znanych mi Polaków, którzy już dziś zatrudniają takie osoby pozostawię bez komentarza. Klasa jednak wypracowuje się wiekami. Daleka droga. Ja miałam szczęście poznać doskonałe wzorce, które były świetną szkołą życia. Znowu się rozmarzyłam popijając kakao. Tak, takie rzeczy nie mijają. Po prostu czekają w uśpieniu na swój czas.
Będę do tego gotowa, gdy będę miała dom. Na dziś mam zmywarkę, to doskonała namiastka.
Drogi kosmosie, jakby co, to ja jestem gotowa na ten dom i pokojówkę ;-)