Pokojówka


Jadę ze znajomym. W radio mówią coś o M. Figurskim. 
- Mmmmm, moje marzenie - wzdycham - mieć sprzątaczkę. 
- Chciałabyś? - patrzy pytająco - to ciekawe. Wiele kobiet nie chce, bo nie lubi, gdy im się ktoś kręci po domu.



- Nie mam tego problemu. Gdy byłam nastolatką i mieszkałam w Niemczech, jako uczennica najlepszego gimnazjum jednocześnie zarabiałam sobie na kieszonkowe sprzątając. Wtedy zaczęłam marzyć o takim życiu, jakie prowadziła jedna para, dla której sprzątałam. Byli obydwoje po 30tce. Mieszkali w bliźniaku. Przychodziłam do nich 2 razy w tygodniu. Jednego dnia sprzątałam parter, drugiego piętro. U nich zakochałam się w rzeczach najlepszej jakości i zaczęłam marzyć, żeby tak kiedyś żyć. Gdy ja sprzątałam ich fantastycznie urządzony dom, oni mieli czas na inne rzeczy. O to w tym chodzi. Fajne to było, gdy przychodziłam i czytałam kartkę "Marzena, przepraszamy za chaos w kuchni, ale mieliśmy Pizza Day z przyjaciółmi". Super sprawa. Może dlatego nie mam problemu, żeby robił to ktoś inny, bo byłam rzetelna, do tego nie grzebałam im po szufladach i np. nie używałam jej kosmetyków czy perfum. Traktowałam to jak źródło zarobku przy nauce, a przy tym dużo się nauczyłam też o sobie i to mocno ukształtowało mój gust w wielu rzeczach. A co do sprzątaczki, czekam na odpowiedni czas - uśmiechając się patrzyłam za okno.  
- No to faktycznie, jeśli tak podchodzisz, to czemu nie - powiedział. Wróciliśmy do słuchania radia. 

Mentalność. Wychowanie. Wzorce. Są kobiety, które uważają, że same robią wszystko najlepiej. Sprzątają, gotują, zajmują się domem. I ok. Ja to robię, zresztą uzupełniając się w tym mocno z M., bo nie mam za bardzo dziś wyjścia. Nie spełniam się przy tym. Dla mnie jedyną barierą jest kasa. Po prostu. 
Gdy kiedyś wspomniałam o tym przy dalszej rodzinie, usłyszałam, że mi się przewraca w głowie. Przywykłam. Ludzie mają różną mentalność, po prostu. Niemniej, nie widzę nic złego w wynajmowaniu pracy właśnie poprzez sprzątaczkę, czy kucharkę, czy kogoś do prasowania albo nianię. Pół cywilizowanego świata tak żyje i ja bardzo czekam, żeby do tej połowy dołączyć, bo zdecydowanie wolę robić coś innego niż np sprzątać, a niestety dla siebie, wolę porządek, a przez brak kogoś do prasowania, uciekam od rzeczy wymagających tego. Szkoda. Za mało w mojej szafie lnu czy np. eleganckich koszul. Kwestia wyboru i wygody. Tak samo, jak z powodu kota nie mogę kupić sobie długiego, prostego płaszcza, jaki nosiłam jeszcze w przedkocich czasach. Sierść jest już teraz uciążliwa w usuwaniu. Ale niedogodności nie zmieniają tego, o czym zaczęłam marzyć jako nastolatka. Po prostu wiem, czego bym chciała. Nie, nie jest to kwestia szczęścia tylko wygody. A ja jestem wygodna. Gdy tylko mogę ;-) 

Jedno wiem też na pewno - jako "pracodawca" też byłabym taka, jak ci ludzie, dla których ja pracowałam. Podejście znanych mi Polaków, którzy już dziś zatrudniają takie osoby pozostawię bez komentarza. Klasa jednak wypracowuje się wiekami. Daleka droga. Ja miałam szczęście poznać doskonałe wzorce, które były świetną szkołą życia. Znowu się rozmarzyłam popijając kakao. Tak, takie rzeczy nie mijają. Po prostu czekają w uśpieniu na swój czas.
Będę do tego gotowa, gdy będę miała dom. Na dziś mam zmywarkę, to doskonała namiastka.
Drogi kosmosie, jakby co, to ja jestem gotowa na ten dom i pokojówkę ;-)

Komentarze

  1. Mogłabym mieć taką sprzątaczkę jak Ty :)
    PS. Coś gmerałaś i znów są te nieczytelne kody przy dodawaniu komentarza - au, au, au moje oczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się śmiej, ale mnie ta praca nauczyła tego, że będę chciała dom, gdy będzie mnie stać na pomoc. Lekcja życia, jak mało gdzie. Do tego czasu nie żałuję, że nie mam i faktycznie, mając dom chciałabym mieć taką dziewczynę do sprzątania, jaką sama byłam. Ba, jeszcze do tego nie kokietowałam "pana domu". Kurde, ideał :-)
      Może kiedyś napiszę poradnik dla nastolatek, jak dorobić i nauczyć się czegoś o życiu. U mnie zadziałało :-)
      Tylko do tego spełnienia american dream jeszcze mam kawałek, więc poczekam...


      PS. Niestety, jak nie mam kodowania, to mnie spam zalewa. Wybacz :-)

      Usuń
    2. Nie śmieję się :) Poważnie, właśnie taką mogłabym mieć. Bo nikt nie jest w stanie sprostać moim wymaganiom - a są wysokie bo mam dzieci, koty i psy więc sprzątać trzeba, a ja chętnie bym komuś zapłaciła ale nie ma komu... Nawet miłe nie są :/ No ale pewnie to dlatego, że jednak w PL sprzątaczka jest traktowana jak istota niższa. Przykre to. I nawet jeśli ja się starałam być sobą czyli na luzie i poprostu miłą - bez odzewu.
      PS. Jakoś przeżyje te kody ;)

      Usuń
  2. kochana, współodczuwam z Tobą w pełni! :)
    podpisuję się pod tym tekstem z jednym ale, nie mieszkałam w Niemczech :)
    Ale nawet zmywarkę mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, wiedziałam, że nas coś więcej łączy! :-)

      Usuń
  3. Oj, czuję ten Twój tekst. Miałam podobnie- z tym, że pracowałam jako niania w pierwszych latach studiów. Ludzie u których pracowałam obdarzyli mnie niesamowitym zaufaniem, zostawiając pod opieką swoje dzieci, ale też i swój dom. I tak jak Tobie, nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby grzebac w ich rzeczach. Mało tego- bywały dni, kiedy oni w domu trzymali sporą gotówkę, wiedziałam gdzie ona jest i oni wiedzieli że ja wiem. W życiu nie przyszłoby mi na myśl, by ich okraść- ani z pieniędzy ani z prywatności.
    Ja równiez mogłabym mieć pokojówkę. I na pewno nie wyszłabym z założenia, że ma złe zamiary.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do korzystania ze skrótu: https://www.myslowlife.pl