10.2.14

Neuromatrix, czyli neuromarketing


Neuromarketing. Dla przeciętnego człowieka jedno z wielu niezrozumiałych haseł. Czym się zajmuje? Krótko chociażby TU.
Neuromarketing jest jednak ładną nazwą dla czegoś, co robi nam z mózgu totalny matrix.




Manipulacje, w klasycznym znaczeniu, zakładają tak naprawdę operowanie dostępnymi środkami i siłą perswazji w określonych granicach. Każdy człowiek może wyczuwać manipulację. A co istotne i kluczowe w tym, do czego zmierzam - może nauczyć się ją rozpoznawać i jej opierać.  Wszelkie myki, haczyki i złudzenia gdzieś powinny się kończyć i z reguły tak jest. Trochę wprawy.

Mówi się, że neuromarketing nie jest manipulacją. Zgadzam się. Jest o lata świetlne dalej. Wykorzystywanie medycyny, badanie mózgu np. tomografią i wykonywane w trakcie testy reakcji na bodźce, śledzenie mikro poruszeń gałki ocznej itd. itp. nie jest już dla mnie marketingiem.

Czym innym jest stworzenie genialnej strategii, reklamy, budowanie emocji i pożądania czy strachu, skojarzeń i podniet, czyli wszystko co mamy dziś w marketingu, czyli to, czemu mniej lub bardziej świadomie możemy odmówić dostępu i wpływu na nasze decyzje zakupowe.
Neuromarketing jest jednak o wiele dalej, niż np. zakazane metody podprogowe.

Tak sobie myślę, że jeśli państwa się za to wszystko nie wezmą, to kiedyś nie będziemy osobiście potrzebni do zakupów. Niech sobie koncerny załatwią dostęp do naszych kont i same w naszym imieniu kupują. Serio. Skoro to i tak się dzieje poza nami, (ma dziać), to lepiej w tym czasie robić coś innego.
Przesadzam? Doprawdy? Nie wiem, po prostu w odniesieniu do neuromarketingu nie widzę sensu obecności człowieka w procesie zakupowym.

Wyobrażenie, że nasz mózg może być atakowany naprawdę dalece poza naszą świadomością nie jest już ani marketingiem, ani zachętą do zakupu, a manipulacje są przy tym wręcz banalne.

Hm.
To powinna być jednak ulubiona zabawka polityków...
I pozamiatane ;-)

Marketingu, nie idź tą drogą. Świat konsumentów straci sens. O to chyba nie chodzi?