21.10.12

Slow na Maxa

Max Kolonko udzielił świetnego wywiadu dla Onetu. Bardzo sobie cenię wywiady z ludźmi żyjącymi na zachodzie, bo mają często moje spojrzenie na świat i na Polskę. Czytając ich oddycham, bo wiem, że nie zwariowałam, nie odbija mi palma i nadal, 17 lat od powrotu do Polski nie tracę dystansu w ocenie.

To, że media często zalewają nas tandetą jak produkty na wagę w hipermarkecie to nic nowego. Ludzie dzielą się dla mnie na dwa typy: tacy, którzy to kupią i będą się wkurzać, że taka tandeta oraz takich, którzy nawet się koło tego nie zatrzymają. Jak ja.
Dlaczego? Bo to jeden z puntów zarządzania czasem. Jeden z ważniejszych. Segregacja, selekcja informacji i ich źródeł.  Zdecydowanie lubię nie wiedzieć, niektórych rzeczy, nie znać jakiegoś nazwiska, jakiejś sprawy, bo wychodzę z założenia, że o tych ważnych wiem.
O tych zabawnych też.



Co uważam za zabawne? Wielką aferę z powodu dachu. Błędy zdarzają się wszędzie na świecie, ale rozmyta odpowiedzialność jest tak pięknie nasza a potem trwają o niej godzinne debaty. Ot, sport narodowy. 
Albo pomysł budowy elektrowni atomowej. Gdy Niemcy postanawiają wyłączyć wszystkie elektrownie do 2020r., my myślimy nad włączeniem własnej. Kilkadziesiąt lat za cywilizacją, nic nowego. Jak już będziemy ją mieć, to będzie można w tv uruchomić osobny program na temat jej działania. Będzie nowa maskotka. Wypowiedzi ekspertów, protesty. Cudo. Ryzyko wybuchu spowoduje, że Polacy zaczną żyć chwilą i nauczà się cieszyć każdym dniem. Tak mniej więcej. Może to faktycznie sposób na zmianę mentalności? ;-)

Reszta to strata czasu. W końcu jestem slow. Slow life po polsku to sztuka sama w sobie. Fantastycznie niszowa i długo taka pozostanie. Zmiana podejścia, filozofii jest jak zmiana mentalności. Łatwiej jest się uczyć czegoś od nowa niż zmieniać stare. I tak świetnie i bardzo mnie to cieszy, że coraz więcej ludzi chce, że szukają, że czują bunt przeciw fast, przeciw wyścigowi szczurów,  szukają alternatyw, że pojawiają się magazyny slowlifowe. Małymi krokami, ale do przodu. Ważne, żeby to nie była moda, tylko trwała tendencja. Jestem dobrej myśli. , bo gdzieś tam wierzę, że ludzie w końcu przestaną chcieć być szczęśliwi i po prostu zaczną.