4.10.12

Zatęsknić za Jobsem

Gdy umarł Steve Jobs napisałam na fb, że bez wizjonera ta firma długo nie pociągnie jako lider na rynku. Po czym widzę, że może tak być? Po reakcjach na nową "5", po kręceniu nosem już na 4S (ależ improwizuję z tymi nazwami, bo tylko na tyle mnie to interesuje, nie to jest istotą tej notki ;-)


Co powoduje brak lidera, przywódcy? Słabsi nie boją się zaatakować stada. Apple jest ostatnio bardzo mocno podgryzany przez konkurencję i nie tylko. Chwieje się przede wszystkim ich wizerunek, marka, czyli to, co najważniejsze. Na różne sposoby. Traci również w oczach "wiernych" fanów swoich produktów. Produkty są dalej kochane, ale tak jakby łatwiej, chętniej się je krytykuje, hejterzy, kręci nosem. Czy są faktyczne gorsze? Nie wiem. Słabsze? Przecież niektóre parametry się poprawiły. I co z tego? Nic. Nie ma siły Jobsa. Produkt jak produkt, a gdzie magia? Nie ma. Coś mi się zdaje, że Jobs nie wypuściłby na rynek czegoś, co będzie czystym wyciągaczem kasy. 


Kiedyś nie słyszałam takiej krytyki na Apple jak w ostatnich miesiącach. Właściwie nigdy nie słyszałam. Produkty Apple'a albo się chciało mieć, albo nie, ale nikt (mało kto) ich tak mocno nie atakował jako takich. Marka miała się doskonale a to jest w sumie najważniejsze, bo każdej firmie zdarza się teraz wypuścić czasami "bubla". To nie jest najgorsze, co się może zdarzyć.Najgorsze jest, gdy użytkownicy zaczynają się czuć "robieni w jajo".

Śmierć Jobsa bardzo, bardzo osłabiła markę Apple'a. Widać, że jego następca jak na razie nie dał rady go zastąpić, co mnie nie dziwi, bo wizjonerów się tak łatwo nie zastępuje. Jeśli ktoś jest wizjonerem, to tworzy własne imperium. Jednak marka Apple jest tak silna, że spokojnie można byłoby zachować jej rolę lidera w innowacyjności, ale potrzebny byłby ktoś o sile, charyzmie Jobsa. Umarł król, niech żyje król? Tu nie ma króla. 


Takie są dzieje w przypadku wszystkich wielkich postaci, firm, partii politycznych, szczególnie widać to w świecie mody czy sztuki, wszelkich trendów (słowa, idee Coco Chanel są żywe do dziś) i nie ma dyskusji. Dobrze prowadzona marka, może żyć wiekami.

Bez przywódcy, bez mocnego, silnego wizjonera nie takie marki podupadły, padły, zostały przejęte i zmarnowane, albo ciągną sobie siłą dawnego rozpędu. Mimo wszystko, za każdą marką, logo, stoi KTOŚ, kto to stworzył, jego następcy mają dwa wyjścia, albo to zmarnować i wyciskać z marki ile się da i jak długo się da, albo kontynuować, rozwijać główną IDEĘ. Dzieje się różnie. 

Charyzma. Gdzie jest charyzma? Echo wybitnych talentów słychać latami. Echo Jobsa będzie też słyszalne jeszcze długo. O ile jego następcy nie zniszczą tego co zbudował Jobs, nie zagłuszą pochopnymi posunięciami skierowanymi na suchy zysk a nie na rozwój innowacyjności.  Teraz to już tylko czas pokaże, co z tego będzie za 5-10 lat, ALE nie można wykluczyć, że może jednak pojawi się ktoś tak silny, kolejny wizjoner, który będzie chciał włożyć swoje serce w Apple'a. Nie wiadomo. W końcu nie jedna marka dzięki temu odzyskała dawną świetność.

A tak poza tym, kto jeszcze jest kolejnym, nowym Jobsem naszych czasów? Jakieś typy? ;-) Ja kilka mam (w Polsce, albo raczej z Polski chociażby Tomek Tomczyk), ale potrzebują jeszcze trochę czasu. Odrobinę. Pożyjemy, zobaczymy. W każdym razie, Jobs był fascynującą postacią. Sam w sobie. Czego by o nim nie mówić. Cóż, w życiu już tak jest, że nie wystarczy chcieć, nawet bardzo mocno. Trzeba jeszcze mieć ten dar. Uwielbiam obserwować, słuchać wizjonerów, podziwiać sam sposób myślenia nieprzewidywalny dla przeciętnego człowieka. Sama jestem wizjonerem tylko na mikroskalę i dobrze mi z tym, jednak tych wielkich podziwiam bezkrytycznie, bo taka siła napędza świat, czasami wystarczy to, żeby nabrać wiatru we własny żagiel :-)

Ciekawy artykuł znowu na HBR. Oni mi czytają w myślach :-) Polecam, bo naprawdę bardzo fajnie motywujący tekst do popołudniowej kawy

PS. Muszę w końcu sięgnąć po biografię Jobsa. Koniecznie. I przy okazji trafiłam na wywiad z kolejnym wizjonerem. Kevinem Robertsem. Jako marketingowiec zgadzam się z nim w poglądach. I to bardzo. Szczerze mnie to cieszy, gdy czytając takie wywiady trafiam na własne poglądy. Tzn. dla mnie, że jestem na właściwej drodze. Good girl :-)