23.11.13

Incepcja marzeń, sny o lataniu i jak to jest z tęsknotą



Mam to szczęście, że śnię. Nie śnię jedynie, gdy jestem potwornie zmęczona (np. po podróży), ale w normalnych warunkach śnię zawsze. Z reguły mam sny  mocno fabularne  i wielowątkowe, w których nie brakuje znanych osób (najbardziej znane? Papież JPII i Barack Obama, wpletli się dobrze w fabułę jak z D.  Browna). Bywa. Nie przeżywam tego specjalnie. Sny jak sny. Nie brakuje też erotyków, horrorów, kryminałów, komedii. Mój mózg daje mi co noc nowy seans. Bywam uczestnikiem, obserwatorem, ofiarą, bohaterem. Żoną, córką, matką, kochanką, królową świata, niewolnicą, siostrą, ofiarą mordu, czy płatnym zabójcą, kimś dobrym albo złym. Sny jak sny.

Jednak są sny, z których wychodzę niechętnie. To sny, w których latam. Miewasz takie? Nie ma lepszego przeżycia. Zaprawdę to jedyne chyba, czego nie możemy doświadczyć z powodu naszej natury (albo nie wiemy, że jednak możemy, może to zatracona umiejętność?). Nie możemy fruwać. O własnych siłach, rozpędem własnego ciała, ramion, sterować lotem. Unosić się nad Ziemią, mijać szczyty gór, przemieszczać się z zawrotną prędkością. Pomyśleć - tęsknię za tobą - i być po niedługim czasie obok. 


Nic nie daje takiego poczucia swobody i wolności jak sny o lataniu. Wentylują umysł, oczyszczają z przyziemnego błota spraw trudnych, wypełniają dystansem do wszystkiego, co wymaga odsunięcia, co wymaga oddzielenia od emocji.

Sny o lataniu są najlepszym łącznikiem z naszą podświadomością.
Potężna dawka energii. Lot samolotem (co też kocham przeogromnie, bo najlepiej czuję się nad chmurami ;-) i tak nie dorasta pięt tego sennego przeżycia. A szkoda.

Nie wiem, czy można się nauczyć śnienia o lataniu, bo ja te sny mam od zawsze, jednak jeśli prawdą jest możliwość programowania snów (swoista autoincepcja), to polecam zacząć od tego. Wszystko inne jest przy tym błahe.

Skojarzenie, które się nasunęło, gdy myślałam nad tą notką: zdarza mi się tęsknić za tymi snami. Za lataniem. Czyli zdarza mi się tęsknić za czymś, czego tak naprawdę wcale nie przeżyłam. Nie w rzeczywistości. Czy przeżycie czegoś w śnie jest równe przeżyciu w świadomości? Przecież w gruncie rzeczy zdarza się, że pamiętamy coś, a potem okazuje się, że się nam śniło. I odwrotnie. Przerzucamy wspomnienia w strefę przeżyć sennych, chociaż przeżyliśmy to w rzeczywistości. Czy sny są naszą wewnętrzną prawdą?


Zdałam sobie sprawę, czym dla mnie są marzenia: są tęsknotą za czymś, czego jeszcze nie przeżyłam, nie w rzeczywistości, nie w świadomości, nie wszystkimi zmysłami.
Zakładam, że marzenia rodzą się w snach, przeżywamy ich spełnienie i tęsknimy za towarzyszącym im uczuciem. Za uczuciem, które już poznaliśmy. We śnie.
Spełnianie marzeń jest realizacją snów.

Stąd też znane jest nam uczucie dejavu. Już to przeżyliśmy. Już to znamy. Nie znamy dobrze siebie i swojej podświadomości. Slow life jest po to, żeby mieć doskonały kontakt ze sobą. To najlepszy punkt wyjścia na resztę świata. To siła, którą możemy się dzielić, bez zabierania energii innym.

Incepcja marzeń. Tęsknota za spełnieniem. Nic więcej.
Każdy z nas ma w sobie swój ideał życia. Wystarczy być z nim w kontakcie.

I czasami polatać.



(...)

Chilluję ten weekend w łóżku wyczerpana podróżą, BFG, bombą emocji i dziesiątkami rozmów z tego jednego małego tygodnia. Rozmów ze świetnymi ludźmi z całej Polski (na BFG)  i z całego świata (w podróży służbowej). Kocham chwile, gdy rozmawiam z np. Szwedem, który słysząc "Gdańsk" reaguje "Oh, to fantastycznie, to piękne miasto z doskonałymi uczelniami i świetnymi ludźmi".
Tak, pięknie jest usłyszeć takie słowa na drugim końcu Europy. Bycie Gdańszczanką... Sama sobie zazdroszczę czasami. Ale teraz muszę odpocząć.

(...)

M. szaleje w kuchni jak szwedzki kucharz podśpiewując pod nosem. On to naprawdę lubi. A ja lubię to podwójnie :-)