11.11.13

Zatańcz ze mną

Mój gust odnośnie tancerzy, tańczących mężczyzn ukształtował śp Patrick Swayze, głównie filmem "Dirty dancing"


Jako młoda dziewczyna marzyłam, żeby wyglądać jak Cynthia Rhodes, która grała smutną rolę Penny. Ten film wywołał cichą miłość do tańca, szczególnie tego "zakazanego".

;-)







Pamiętam jak dziś, powiedziałam rodzinie, że idę do przyjaciółki uczyć się, a poszłyśmy razem na "Dirty dancing". Od tamtej pory wiele razy ćwiczyłyśmy układy na środku ulicy. Nie zdobyłyśmy się na "skok", ale resztę układów ćwiczyłyśmy uparcie. Potem miałam ten film na video. Jest to jeden z niewielu filmów, które są ze mną praktycznie całe życie. Widziałam go chyba z 50 razy  w całości i niezliczoną ilość razy we fragmentach. Przy nim czas się cofa.

Ten film był pierwszą lekcją romantycznej miłości i nauczył nas (pewnie nie tylko), że chcący facet nie podda się, przynajmniej nie próbując zawalczyć o miłość. Nie chodzi o to, czy to założenie słuszne (chociaż ja wiem, że tak ;-). Przez ten film myślałam, że wszyscy mężczyźni potrafią tak tańczyć, jak Swayze. No o rany :-) 

Pierwszy raz też byłam wtedy w kinie sama.

(...)

Dziś wieczorem, zostawiłam M.  w jego imieniny z gośćmi, bo miałam zajęcia salsy. M. się tylko uśmiechnął, goście zrozumieli, bo chyba nie mieli wyjścia. Zajęcia salsy są moim czasem. Ta godzina w tygodniu jest tak bardzo moja :-) Inne zajęcia też są ważne, ale to salsa daje mi moc na cały tydzień. Kocham to, szczególnie, że z upływem czasu zupełnie przestało mnie stresować. Po prostu idę tańczyć. Dziś, miałam czasami zamknięte oczy wsłuchując się w muzykę. Do tego grupa jest teraz nieźle zgrana. Wytwarzamy razem niesamowitą energię. 

Fajnie, bo Robert (kurcze, jak on się rusza i  jest naprawdę świetnym instruktorem) wykorzystuje też często ścieżkę z obu części "Dirty dancing". Czego chcieć więcej? :-)

W pewien sposób spełnia się moje marzenie o tańcu. Spełnia się, chociaż już dawno o nim zapomniałam. Widocznie czekało na swój czas, który trwa od 2011, mimo, że na zajęcia salsy poszłam przez przypadek. 

Pięknie jest mieć swoje pasje. Nawet amatorskie. To siła napędowa.

Dziś jest tak, że wszystko w życiu ustawiam pod poniedziałki z salsą, bo to kocham.

Bo mogę.

Zatrzymuję czas pod wspomnienia.