22.11.13

Wywiad z własnym mordercą, czyli flesz z BFG 2013

Biorę do ręki drinka i siadam koło niego przy stoliku ustawionym w kącie małej sali, na ostatnim piętrze.
- To mówisz, że jestem bohaterką twojego dzieciństwa? - siadam wygodniej na krześle, które mi przyniósł
- Tak, ale nie jestem pewien, czy to powód do radości
- Jak każdy inny.
.
Wsłuchujemy się w gwar wokół nas. Przyglądam się jego twarzy.
- Wyglądasz jak człowiek, który trzyma trupy w piwnicy - mówię biorąc łyka wódki z sokiem żurawinowym
- Byłaś blisko, bo na balkonie - śmieje się (tak mi się wydaje) - ale wiesz, że teraz skoro mnie rozpracowałaś, będziemy musieli to zakończyć
- Tak. Domyślam się  - patrzę przez okno na fenomenalny widok. Gdańsk nocą jest piękny. Jesteśmy nad samą Motławą. - Myślałeś już, jak to zrobić?
- Jeszcze nie do końca. Pomożesz mi? - patrzy na mnie ze spokojem
- Tak. Nie będę robić ci problemów. Nie będę uciekać, ani krzyczeć.  Współpracujmy - zaciągam się epapierosem - Głupio by było, gdybym jutro wypłynęła na brzegu Motławy - dodaję.
Milczy.
Milczę.
Czarna tapeta za jego plecami pasuje do klimatu rozmowy i ma piękny wzór. Mam taki na kafelkach w łazience, myślę sobie i mówię tylko -  Nie top mnie, bo jest ryzyko, że wypłynę.
- Rozumiem. Ujmująca dbałość. Nie zakopię cię, bo pies może cię znaleźć
- Tak, nie chcę ci robić kłopotów. Powiem ci, gdzie mam znaki szczególne, żeby utrudnić identyfikację
- Jesteś ofiarą idealną. Wzruszasz mnie. Gdybym mógł, to bym cię zabrał jako wzór na cotygodniowe spotkania morderców.
- Dziękuję za uznanie. Szkoda, że można to zrobić tylko raz i nie możesz np. mnie wynajmować - śmiechy za nami zdają się być reakcją na ten niewybredny dowcip.
- Myślisz ciągle, że to żarty? Prawda?- rzuca niespiesznie znad swojej szklanki.
Nie odpowiadam. Patrzę na niego właściwie drugi raz w życiu. Przez głowę przebiegają wszystkie kryminały jakie widziałam i czytałam. Patrzę na niego i się zastanawiam, czy to tak faktycznie wygląda i czy chcę to wiedzieć.
- A zrobisz kanapki, żebym miał co zjeść "po"?
- Oczywiście.
Patrzymy na siebie w porozumieniu.
- Powodzenia, mój drogi. - dodaję pewnie.
Jego twarz pozostała spokojna. Delikatne światło wydobywało  z niej wręcz rozczulenie. Skończył się mój drink. Poszłam po następnego. Odwróciłam się. Patrzył na mnie z uśmiechem. Oboje to wiedzieliśmy.

(kurtyna)

Wtopiłam się w tłum. Poszłam potańczyć, porozmawiać z ludźmi. Znani i nieznani, popularni i nie. Blogosfera w swoim pięknie różnorodnym wydaniu. Rozmowy ciągnęły się jeszcze chwilę. Ok 2:00 w nocy postanowiłam poddać się zmęczeniu mijającym dniem. Zamówiłam taksówkę. Wychodząc pożegnałam się jeszcze z kilkoma osobami, "do jutra" tak ładnie brzmi, muzyka nagłaśnia pomieszczenie. Widok na hotel Hilton i Motławę za oknem. Pięknie jest. Wychodzę z budynku. Ze mną jeszcze kilka osób. Idę kawałek. Tłumek radosny mija mnie i znika za zakrętem. Zostaję sama. Zupełnie sama. Robi się tak bardzo, bardzo cicho. Ciemność wyziera zza budynków. Nie słyszę niczego, poza swoim oddechem.




I był to najbardziej zdenerwowany oddech, jaki dotychczas udało mi się w życiu, w tym życiu, wygenerować. Już wiem, jak oddycha strach. Już wiem, jak można ucieszysz się na widok nadjeżdżającej taksówki.

Za co bardzo Tobie dziękuję (jeszcze ten nick). To było wyborne przeżycie. Boska kreatywność. Bycie aktorem jednej, ale tak sugestywnej sceny. Kocham to za każdym razem, gdy się zdarza, a zdarza się niesłychanie rzadko. Uzyskanie takiej scenerii możliwe było tylko wtedy i tylko tam i tylko z nim. Tylko on pasował tak do roli, jak ja do swojej.

Tylko na Blog Forum Gdańsk. Gra między dwójką aktorów, z których żaden nie wypadł z roli ani na chwilę.

Wiem jedno: Blog Forum Gdańsk jest najbardziej inspirującą, kreatywną i oryginalną imprezą blogosfery. Fakt, że organizuje ją Gdańsk napawa mnie dumą.

Więcej o tym co i jak znajdziecie pod adresem http://www.blogforumgdansk.pl/
Nagrania z paneli (szczególnie polecam panel p Katarzyny Szpor, która mówi o marketingu, dla mnie w podstawach, ale dla innych niekoniecznie, szczególnie, że to po prostu uniwersalne podstawy biznesowego bon tonu).
Sama będę tam wracać, bo nie wszystkim panelom poświęciłam należytą uwagę, głównie z powodu, że na tej imprezie przeżyłam swój kolejny pierwszy raz. Ale nie będę wnikać w szczegóły. Kto wie, ten wie, kto bystry ten się domyśli. Ja pozostaję w przekonaniu, że trzeba w życiu podejmować wyzwania, szczególnie jeśli są novum od a do z i trochę bolą. Oby niosły w sobie też coś dobrego, a ja swój pierwszy raz miałam przynajmniej w doborowym towarzystwie :-)

Na drugi biegun tej imprezy wysyła Ola czyli MojaTrawa. Ustawia światła na zupełnie inny punkt.

Było tak różnie, jak może być tylko na BFG.

Mimo, że bywam w życiu na różnych imprezach branżowych, dalekich od blogowania i blogosfery, to BFG jest jedyną, na której chcę być w związku z blogosferą, bo wiem, że to co przeżyję będzie niepowtarzalne.


Dziękuję, pozdrawiam każdą osobę, z którą miałam przyjemność porozmawiać dłużej bądź krótko. Jesteście świetni i nie chcę tu nikogo wyszczególniać, bo powstałaby obszerna lista.
Czekam na zestawienie blogerów i blogów z całego BFG, bo do niektórych chętnie wrócę.
Było epicko.

Uwielbiam poznawać ciekawych ludzi a tu jest niebywała okazja do tego. Jestem zaczarowana blogosferą i na BFG to zaczarowanie nabiera pełni kolorów. 

Dla mnie niezmiernie epicki był koncert Wojtka Mazolewskiego. Zakochałam się w tej jazzowej wariacji po same kokardy. Cudownie (nie muszę dodawać, że nabędę płytę bezdyskusyjnie?)



What happens in BFGstays in BFG
Po prostu bądź tam za rok... :-)


I na koniec absolutny MUST SEE. Dla niewtajemniczonych, oto on - TEN Krzysztof: TU


UPDATE 26.11.2013: niektóre blogi można odnaleźć już TUTAJ