6.11.13

Naładowanie bakteriami, czyli dużo łaciny

Jest pewna sprawa.

Hm. Jak wiadomo, jestem niewierną, acz praktykującą od kilku lat, fanką pięciu przemian. Pięć przemian, jak każda filozofia, religia, dieta, ma pewne zalecenia i pewne przeciwwskazania. Jednym z takich przeciwwskazań w pp jest nabiał, ponieważ krowie mleko wcale nam nie służy (z czym można oczywiście dyskutować i przerzucać się wynikami badań naukowców), nie służą nam też przetwory mleczne. Wg pp. mleko np. kozie jest już lepsze. Dyskusyjna jest w tym względzie oczywiście kwestia smaku. Jak dla mnie jest ok, ale jednak smakowo wolę krowie (zupełnie pyszne jest mleko z obniżoną zawartością laktozy. Genialna baza do kakao).

Niestety, tak to już bywa ze mną, że jestem niepoprawna i nieposłuszna (nie walczę z dogmatami, tylko robię swoje ;-). Kocham masło i nie mam dnia bez mleka acidofilnego, albo kefiru, albo jogurtu. Szkoda, że pp tego nie pochwala. 


Ja się po prostu doskonale czuję, gdy mam te produkty w diecie. Wiadomo: Probiotyki.

Najprościej rzecz ujmując - łaciny, czyli bakterii:

Lactobacillus casei ssp. rhamnosus (Lactobacillus GG), Lactobacillus casei ssp Shirota, Lactobacillus casei DN-114 001, Lactobacillus plantarum oraz Lactobacillus rhamnosus, Bifidobacterium. 



Jestem przekonana, że to dzięki tym bakteriom omijają mnie poważniejsze infekcje.

Więcej o jogurcie, kefirach, zsiadłym mleku (smak dzieciństwa ;-) itd, znajdziemy TU. 
Uzasadnienie szkodliwości mleka krowiego jest dość jasne i pokrywa się z argumentacją przeciwników spożywania mleka, jednak, weźmy pod uwagę, że na dobrą sprawę, my nie mamy do czynienia z czystym mlekiem prosto od krowy. 

Myślę, że w tej kwestii rację ma najmądrzejsza zasada: umiaru. Nie przesadzać, czyli nie odrzucać zupełnie i nie opierać na mleku  i przetworach całej diety. Dieta zrównoważona.

(...)

Najprostszym przepisem (banał stulecia), który stosuję np. w pracy jest jogurt + muesli (np. marki Sante), chociaż oczywiście najzdrowsze są mieszanki wykonane samodzielnie, to nie mam do nich serca. Po prostu te kupne są smaczniejsze. 

Pojemniczek jogurtu z muesli wystarcza mi do podjadania na pół dnia. Doskonała alternatywa dla "zapychaczy".