22.9.12

*****, czyli rzecz o noclegach

Czasami zdarza mi się słyszeć narzekanie na poziom hoteli, pensjonatów itp. Obługa, wyposażenie, warunki, opcje dodatkowe. Czy słusznie? Bywa różnie. Niektórzy mają zbyt roszczeniowe podejście, niektórzy mają bardzo niskie wymagania i pasuje im wszystko. Ani jedno, ani drugie podejście nie oddaje istoty.




Wybierając miejsce na nocleg dobrze jest znać opinie na jego temat, ale wtedy bierzmy poprawkę, że zdanie innych budowane jest a podstawie ich gustu, który nie musi pokrywać się z naszym. Szczególnie w internecie, na forach, gdzie mamy mnóstwo przypadków czarnego PR jak i sztucznych pochwał. Już szybciej opiniotwórczy będą blogerzy, których gust znamy i wiemy, na ile ew. pokrywa się z naszym. Zdrowy rozsądek powinien towarzyszyć nam wszędzie. 
Tym razem będzie o noclegach szukanych na własne, prywatne potrzeby, bo większość z nas dysponuje jednak innym budżetem, niż w przypadku wyjazdu służbowego, gdzie mamy do czynienia z reguły z hotelami przynajmniej 3-4*. Prywatnie też możemy trzymać się tej zasady, z jednego powodu: to bardzo ułatwia wybór. Mamy obecnie wiele portali oferujących wybór noclegu wg wszelkich możliwych kryteriów. Czym się kierować, żeby się nie rozczarować? 
- długość pobytu
- cel wyjazdu
- budżet, jaki chcemy przeznaczyć na sam nocleg 

Dopóki cena gra dla nas rolę, nie grajmy Rockeffelerów. To jest cienkie. Przykład chociażby z ostatniego wyjazdu: nocowaliśmy w nowej willi, bo nie jestem fanką starych chat, jeśli mam w nich nocować. W każdych innych okolicznościach owszem. Tak samo nie przepadam za budynkami z lat 70-80tych, chyba że zostały odnowione. Czemu? Bo poza łóżkiem ważna jest dla mnie łazienka. Zdezelowane łóżko czy grzyb na fugach w starych obiektach doprowadza mnie do łez. Jeśli mam wybór, to wybieram. Nowe, albo odnowione. Rozmawiając z właścicielką willi powiedziałam, że ma zadziwiająco niską cenę jak na warunki. Budynek jest nowy, wszystko jest zadbane, kuchnia w pełni wyposażona. Właścicielka była miło zaskoczona, bo podobno ludzie ciągle narzekają, chcieliby pralki, zmywarki itp. Moje zielone oczy robiły się coraz większe słuchając jej opowieści. Rozumiem, że baza noclegowa w Zakopanem jest tak rozbudowana (co widziałam spacerując po mieście), że konkurencja powoduje podwyższanie standardu w cenie, ale zastanawiało mnie, gdzie jest granica rentowności przy takim prywatnym przedsięwzięciu. Ludzie ciągle oczekują coraz więcej, za coraz mniej. Dobrze? Nie. Mi się to wcale nie podoba, bo jestem przekonana, że jakość musi kosztować. Koniec kropka. Negatywne skutki obniżania kosztów widzimy wszędzie i wszyscy na tym tracimy. Od rynku pracy, przez produkty spożywcze, po wszystkie produkty i usługi. W tym noclegowe. 

Noclegi. Oczywiście ceny, standardy bywają różne i można trafić na naprawdę dobre miejsca. Osobiście śledzę tę branżę jak wiele innych, przez cały rok, żeby wiedzieć czego, gdzie za ile mogę się spodziewać, mogę oczekiwać, czego nie chcę. Dobrze jest poznać standardy, jakie oferują poszczególne obiekty, oznaczone gwiazdkami, certyfikowane i nie. Najbardziej podstawowy zakres podany jest np. TU. Ważny szczegół: standardy nie są jednakowe dla wszystkich krajów.

Materiały o niemieckich hotelach

Większość obiektów podaje na swoich stronach podstawowe informacje, ale zawsze warto dopytać o szczegóły: Co zawiera cena za dobę, co jest na wyposażeniu pokoju, co jest dostępne w hotelu, jakie są dodatkowe opłaty za korzystanie z opcji dodatkowych. Ustalając wydatki uwzględnijmy, co się da, żeby nie robić głupiej miny na miejscu, gdy coś okaże się dodatkowo płatne. Szczególnie zwracam uwagę na internet, zwłaszcza zagranicą.  Tam jest on z założenia płatny i to słono. Jeśli bardzo nam zależy na dostępie to jak na razie najlepszym wyjściem jest zakup karty miejscowego operatora lub mieć dostęp przez rodzinę czy znajomych. :-)

To samo dotyczy wszelkich wyjazdów. Przygotowanie się to są dwa telefony, a zaoszczędzony czas bądź brak zaskoczeń bezcenny. Nieważne, czy jedziemy pod namiot (niestety to nie dla mnie, bo moje zdrowie nie toleruje chwili zimna, mszcząc się boleśnie), to sprawdzajmy, gdzie się można zatrzymać. Mam znajomego, który ma dom nad rzeką popularną wśród kajakarzy. Ci, którzy zapytają o zgodę na nocleg, to rzadkość. Kto by chciał mieć dzikie pole namiotowe pod oknami? :-) A wystarczy zapytać, porozmawiać. Za nastoletnich czasów zdarzało mi się wyjeżdżać pod namiot z przyjaciółmi. Kaszubscy gospodarze są przeżyczliwi, jeśli się ich uszanuje. Ludzie wszędzie i w każdych okolicznościach docenią zwykły szacunek.

Gdy wyjeżdżam, lubię porozmawiać z ludźmi pracującymi w danym miejscu. Zawsze dowiem się czegoś ciekawego, albo o okolicy, albo o miejscu. Tak mi się właśnie przypomniały "ostatki" w Zamku Jan III Sobieski w Rzucewie k. Pucka. Do dziś jestem wdzięczna pracownikom, którzy przygotowali naszej grupie śniadanie, mimo dawno minionej pory serwowania. Ba, dostaliśmy nawet jajecznicę. Pora była naprawdębardziej obiadowa, ale nocny bal nas trochę zmógł. Nikt z tego nie zrobił problemu. Nawet mimo faktu, że skończyła się też dawno doba hotelowa. Jak ciągle wspominam, zwykła życzliwość zdziała o wiele więcej niż roszczeniowe podejście w sytuacjach, gdy jest niezasadne. Przeważnie mają one miejsce tylko dlatego, że się nie dowiedzieliśmy, nie dopytaliśmy. Niepotrzebne nerwy, rozczarowanie, po awantury i wzywanie kierownika. Wystarczy się przygotować. To zwykła kwestia wprawy, gdy po latach nawet się nad tym nie będziemy zastanawiać, jak przy pakowaniu. Szczególnie, jeśli się wyjeżdża tylko kilka razy w roku, jak ja. Z punktu widzenia podróżników wygląda to raczej inaczej. To inne doświadczenie :-) Czy wyjeżdżamy na weekend czy dłuższy czas, zaoszczędzajmy sobie rozczarowań, żeby po prostu cieszyć się pobytem. Każdy z nas podróżuje inaczej, mamy różne preferencje, upodobania, oczekiwania, różnie spędzamy czas. Dobierając miejsce jak i towarzystwo, nie róbmy sobie krzywdy :-) PS. Gdy jednak wyjeżdżam ze znajomymi to wszystko prawie zupełnie staje się drugorzędne, bo dobre towarzystwo zawsze będzie najważniejsze :-)