Rzecz o męskich torbach

Siedzę na balkonie, popijam kawę. W mieszkaniu unosi się zapach czekoladowego ciasta, które upiekłam dla dzisiejszych gości. Jest to K., którą poznałam na Blog Forum Gdańsk 2011. Akurat spędza urlop w Trójmieście i mamy okazję się spotkać.

Wracając do balkonu... Są rzeczy na Ziemi i niebie, których nie rozumiem. Np. robienie eleganckiej imprezy, na którą wszyscy przychodzą odstawieni i kazanie gościom zdejmować buty. Naprawdę takie coś wspominam z niedowierzaniem, ale sama nie mogłam się pozbierać nieraz, gdy ubrana w sukienkę, odszykowana od góry do dołu ze szpilkami włącznie, mój towarzysz w garniturze, wchodzimy do domu czy mieszkania i dostajemy.. kapcie. Albo prośbę zdjęcia butów. Każda kobieta wie, że buty są nieraz wisienką na torcie stroju. Każdy to wie. No nic. Bywa. U mnie nikt nigdy nie musi zdejmować butów. Chyba że chce. Jednak do czego zmierzam? Do detali.




Jeśli dopracowujemy coś od A do Z, to znaczy od początku do końca, tak? Tak. Wszystko ma grać. I teraz moja bolączka u facetów: wypchane kieszenie. Ubrany od góry do dołu fantastycznie, już gotowy do wyjścia aż tu bach! pum! portfel, kluczyki, dokumenty do kieszeni. I wszystko traci sens.
Kompletnie wszystko. Serio. Sylwetka wygląda jak z guzami wielkości arbuzów. Spodnie i tyłek z portfelem zmieniają faceta w jego własną karykaturę. Marynarka dostaje dziwnych wypukłości.
Tak, wiem. Wszyscy tak robią. I to jest smutne.
Noszenie aktówki nie zmienia specjalnie sprawy. Aktówki są takie jakieś... kojarzą mi się z akwizytorami z Amerykańskich filmów z lat 90-tych. Nie, nie. Aktówki nie zmieniają stanu na lepsze. Ale... jest mnóstwo fantastycznych męskich toreb. Fasony do każdego stylu.  Genialne wręcz. I co? I nic. Wielu mężczyzn dalej wypycha wszelkie kieszenie psując ogólny wizerunek. Dlatego marzy mi się, żeby męskie torby zaczęły być tak codziennym widokiem, jak damskie. 

Czyż oni nie są seksowni? Jak diabli. Luz, elegancja, klasa. Czekam na czasy, gdy będzie to normalne.
Kreatorzy dwoją się w promowaniu tego i nic. Jeśli kobiety nie zaczną uświadamiać swoim facetom, przyjacielom, kolegom i kochankom, że te wypchane kieszenie wyglądają koszmarnie, jeśli faceci sami tego nie zaczną zauważać, to ja zacznę :-) Panowie, spójrzcie kiedyś w lustro, potem na kieszenie niewypchane, włóżcie do nich to, co wkładacie zwykle, potem znowu spójrzcie w lustro. I kto siedzi na koniu? ;-)
Kilka wzorów toreb mamy chociażby tu: 
Louis Vuiltton


Komentarze

  1. W kieszeni noszę tylko drobne. Torebki mam i to jak się przyjrzeć to nawet jest ich kilka. Aktówka też jest. Ale nadal nie mam portfela, takiego z miejscem na drobne pieniądze. Dlatego lądują w kieszeni te drobniaki, zapominam o nich i przypominają o sobie wieczorem w garderobie. Jeśli ich nie wyciągnę i nie oddam do portfela żony to z brzękiem rozsypują się po podłodze i tak trochę podnoszą ciśnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się czepnęłam aktówek, bo faktycznie mi się dziwnie kojarzą, co nie zmienia faktu, że faceci je kochają, bo są praktyczne. Ech :-) Btw. fakt ten usprawiedliwia to, że są kobiece akcesoria, których nie lubią faceci. Elementy ubrania też, jak np. rajstopowe podkolanówki :-) Wracając do toreb męskich, ucieszyłeś mnie. Serio. Uwielbiam facetów z odwagą bycia ponad opiniami, jeśli wiedzą, że to co robią jest lepsze niż stereotyp. Brawo :-)

      Usuń
  2. Ja kieszeni używam rzadko, bo tego nie lubię. Dwie monety, jak idę po bułki, jeden klucz albo jedna chusteczka.
    A co do panów, "piękny" jest widok, jak taki "wyszykowany włącznie z kieszeniami" czegoś szuka. Ot, kluczyków. W celu ich znalezienia musi pomacać się po pięć razy po każdej kieszeni. I ma czelność się śmiać z bałaganu w damskich torebkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zuzanna, śliczny avatar :-) Ja kieszeni nie używam praktycznie do niczego. Wypchane kieszenie są dla mnie nieakceptowalne, do tego stopnia, że kiedyś wyrzuciłam mój ukochany skórzany płaszcz, bo po latach miał wypchane kieszenie, od tamtej pory nie używam kieszeni, żeby nie niszczyć ulubionych ubrań. No pomijam drobiazgi, które nie zmieniają fasonu, ale te męskie wypychacze... Brrr :-) Wyśmiewanie bałaganu w damskiej torebce to inna bajka. To fakt :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja długo nie mogłem przekonać się do toreb, ale w końcu zwyczajnie zaczęło mnie męczyć noszenie wszystkiego po kieszeniach i wracanie z nawet najmniejszych zakupów z reklamówką (boshe jak ja nienawidzę reklamówek). Teraz praktycznie nigdzie nie ruszam się bez torby: do pracy - klasyczna aktówka, bo ona chyba najbardziej pasuje do mojego zawodu (a przynajmniej nie znalazłem jeszcze żadnej torby która by mi się z tym nie kłóciła), a po pracy torba na ramię.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do korzystania ze skrótu: https://www.myslowlife.pl