23.9.12

Slow life, organizacja i magia skutecznego odpoczynku

Czytając HRB trafiłam na kilka ciekawych artykułów, ale szczególnie moją uwagę zajął ten na temat samodyscypliny. Jest dla mnie na czasie. Mam już za sobą jesienne porządki, zarówno w szafach jak i papierach (systematyczności zawdzięczam, że zajmuje mi to minimum czasu a dzięki fakturom elektronicznym nie ma tych papierów prawie wcale. Banki, umowy, aneksy, pisma ze spółdzielni, dokumenty z pracy. Wszystko ma swoje segregatory. Oczywiste). Nie przechowuję też dłużej niż ustawowo konieczne dokumentów nieważnych. Nie mam sentymentu i szkoda mi miejsca w piwnicy. Nie lubię chomikować. Naprawdę zarządzanie czasem, minimalizm i wygoda nieprzywiązywania się są doskonałymi kierunkowskazami, bo strasznie łatwo wpaść w chaos. Daleko mi do pedantki, ale nie lubię siedzieć w bałaganie. Artystyczny nieład, swoboda wszem. Nie bałagan.

Wykorzystując ostatnie dni urlopu oraz grypę, która mnie zatrzymała w łóżku (kuracja propolisem, herbatką imbirową i stara niezawodna kamfora oraz rutinoscorbin dość sprawnie wracają mnie do użyteczności, jednak się nie spieszę. Raczej delektuję się dniami  leniuchowania, oglądania starych, ulubionych filmów Tarantino na zmianę z Barbrą Streisand) i dużo na spokojnie myślę.




 Przez lato narodziło mi się sporo pomysłów, jeden lepszy od drugiego, sporo planów, wizji niestety kompletnie często niezwiązanych ze sobą. To niedobrze, bo spowodowały rozproszenie myśli. Dlatego wróciłam dziś do punktu wyjścia. Brak pomysłów w życiu jest równie nieciekawy jak ich nadmiar. Dlatego trzeba zastosować metodę stosowaną przy porządkowaniu szafy. Wszystko wyrzucamy na zewnątrz, spisujemy. Oceniamy, które pomysły warto zachować, które wdrożymy jak najszyciej, które wyrzucamy. I bez żalu. Krótkie cięcia. MINIMALIZM jest cechą prawie tak świętą, jak prostota.
Rozproszenie powoduje frustrację. Wystarczy popatrzeć na ludzi robiących milion rzeczy na raz. Gonią własny ogon. Mnie czasami męczy samo patrzenie na to :-) Pewnie, że każdy z nas chce w życiu jak najwięcej, ale robienie setki rzeczy ze 100% zaangażowaniem to zawał. Niestety. Ustal priorytety, nie wykańczaj się. Nie warto. Slow life. Ustalenie, co jest najważniejsze, co chcemy, co lubimy, co musimy. I NIC PONAD TO. Reszta przyjdzie w swoim czasie. 

W tym miejscu przypomnę świetny wywiad z Carlem Honoré, rzecznikiem ruchu slow. Kiedyś podesłała mi ten wywiad jedna z blogerek :-) Lubię do niego wracać, bo ma w sobie spokój. Naprawdę po części istotą slow life jest właśnie istota zarządzania czasem, planowania, przewidywania, elastyczności. Tego się można zwyczajnie nauczyć. A cała reszta to relaks, odpoczynek, aktywnie bądź nie, ale odpoczynek to rzecz święta.

 A! Taki drobiazg, odpoczywając zawsze, ale to zawsze myślimy wyłącznie o pozytywnych rzeczach. Zawsze! Nasz mózg też ma prawo do relaksu, masażu marzeniami, dobrej książki, filmu, spaceru. Nawet nie rozmowy... Osobiście nie odpoczywam mówiąc, czy słuchając (szepty, pomruki itp. się nie liczą :-), ale rozmowa to dla mnie nie odpoczynek, bo ja się angażuję w nią, ale wszystko inne, co można robić bez mówienia? Oczywiście. Wyjątek: gdy jest zabawnie, najlepiej abstrakcyjnie. O tak. Jedyny rodzaj rozmowy, jakim pozwalam na przerywanie mojego odpoczynku i m.in. jeden z powodów dlaczego jestem z M. On ma abstrakcję we krwi. Z nim właściwie trudniej porozmawiać poważnie. Boska cecha. Co by nie było, zasada nr 1 mówi, że w trakcie odpoczynku mózg ma spokój od wszelkich trosk. Wszelkich? Tak! Dajemy mu spokój. Bawmy go, pieśćmy, rozpieszczajmy i nie męczmy.  


PS. Z zupełnie innej beczki. Zakochana jestem w koleżankach, które spełniają się jako mamy. O ile nie mogę, nie chcę i nie mam zamiaru godzinami słuchać o kwestiach związanych z wychowywaniem, o tyle uwielbiam widzieć je zakochane w macierzyństwie. Mimo jego trudów, które bledną zupełnie w blasku szczęśliwej buzi dziecka. Macierzyństwo jest pasją samą w sobie. Ojcostwo bardzo często też. Szkoda, że nasze czasy tego nie widzą i docenia się każdą inną pasję, tylko nie tę, traktując ją jako coś oczywistego. Nie, to nie jest oczywiste. To naprawdę jest bardzo często czysta pasja.