10.2.13

Nie, nie możesz

Kocham przebywać ze swoimi teściami. Niezbyt często, bo jednak mam, mamy swoje życie, ale jednak od czasu do czasu, może raz, dwa razy w miesiącu, to aż czuję potrzebę. Przede wszystkim dlatego, że są świetnymi rodzicami dla M. i jego brata. I cudownymi teściami dla mnie. Po tych ponad 10-ciu latach małżeństwa czuję się jak ich córka.

Co ich wyróżnia? Podejście. Lubię z nimi rozmawiać o tym, jak wychowywali chłopaków. Teściowa bardzo mi przypomina moją babcię. To taki mądry typ kobiety. Dla niej mieć rodzinę, być głową rodziny jest takie, jak dla mnie. Babcia mi tym też bardzo imponowała. Mądrość kobiet starej daty, tych przynajmniej, opiera się na hierarchii. Na odpowiedzialności. Na umiejętności zbudowania autorytetu w rodzinie. 
Dzięki nim zrozumiałam, że w wychowywaniu dzieci wcale nie jest dobre partnerstwo. Partnerstwo jest dla relacji w związku albo biznesowych. Nie w relacji z dzieckiem. To umiejętność delegowania zadań, troski, miłości i pewnej surowości budują szacunek. Rodzic nie jest kolegą, koleżanką. (Nie)stety taką partnerską relację mam z własną mamą. Ma to swoje plusy, ale ma też minusy. Jesteśmy bardziej jak siostry niż matka z córką. Co dziś jest ok, ale to babcia wszystko wszędzie równoważyła. 

Rodzic ma mieć coś z przewodnika, trenera. Instruktora. Rodzic nie projektuje swoich problemów na dziecko. Dziecko z reguły i tak ich nie udźwignie, a nie mając wsparcia w rodzicu gubi się w świecie. Uwielbiam ludzi, którzy nie boją się decyzji, za które dziecko nie będzie ich chwilowo lubić. Dobry rodzic umie krótkim - nie, nie możesz - wywołać odpowiedni efekt. Rodzic jest opiekunem. Nie będzie karał za wyimaginowane błędy, ale będzie egzekwował. Dobra relacja z rodzicami,  opiekunami jest podstawą zdrowego wejścia w samodzielne życie. 





Czasami oglądałam program "Surowi rodzice". Nie wiem, na ile jest on ustawiony, wiem natomiast, że pokazuje idealnie błędy wychowawcze. Dom rodzinny ma być ostoją. Przystanią. To rola kobiet. 
Tak, jak i dbanie o jego klimat, o to przysłowiowe ognisko domowe. Dom nie może być miejscem, z którego się ucieka w dorosłość. Czasami zbyt wcześnie. Dom nie może też być miejscem, przez które się od dorosłości ucieka. W dorosłość się wchodzi. Dobry rodzic potrafi wywołać potrzebę samodzielności wtedy, gdy powinna nadejść. Nie za wcześnie i nie za późno. 
Stopniowo.

Mężczyzna? Jest filarem. Jest tą ścianą nośną. Za to też kobieta go docenia, jako partnera. Na tym polega założenie rodziny. 
Co jest kluczowe? Dobra rodzina, dobre relacje w niej pozwalają młodemu człowiekowi wchodzić w dorosłość, we wszelkie role życiowe przy wsparciu w rodzinie. Sami rodzice układają wszystko tak, że sami nie odbierają sobie przyjemności życia, realizacji i sensu życia, odpowiedzialności, nie przerzucają na dzieci. Dobry rodzic nigdy nie powie - poświęciłam ci życie, niewdzięczniku, a ty o mnie nie pamiętasz.
Dobrego rodzica się nie porzuca. Z serca, a nie obowiązku. Od niego się nie ucieka.

Nieważne, co się w życiu robi. Wychowanie to nie poświęcenie. To kolejne skrzydła. A że bywa męczące? Jak wszystko. Zmęczenie jest objawem działania. 
Jeśli będę kiedyś matką, to na pewno będę surowa. Nie despotyczna.  Bycie wsparciem, jako rodzic nie oznacza dla mnie partnerstwa - koleżeństwa. Zaufanie, przyjaźń nie jest też pozwoleniem dziecku wejść na głowę. I ono wcale tego nie chce. 
Wiem po sobie. Autorytety się szanuje. To też wiem po sobie i Bogu dziękuję, że je mam.

I dobrze, że są ludzie, rodzice, opiekunowie, którzy też to wiedzą.
Na szczęście tak byłam wychowana i nie mam problemu. W tym pędzącym, zaniedbującym czasami te wartości, świecie, trzeba to sobie czasami odkurzać. Rodziną. Byciem z nią i w niej. 

I do dziś czasami tęsknię za kuchnią mojej babci. Porozmawiać z nią przy talerzu pierogów - to było bezcenne. Miską zupy łagodziła nas wszystkich. Babcia zawsze wysłuchała, doradziła. Cierpliwie. Nigdy nerwowo nie reagowała, chociaż potrafiła tak powiedzieć, że szło w pięty. Jej się jednak nie okłamywało. To była mistrzyni pytań.

Wsparcie, nienachalna troska, opiekuńczość. Mamę mam daleko, ale dziś działa tak na mnie teściowa. Nie muszę się z nią we wszystkim zgadzać, ale szanuję ją i teścia bezgranicznie. Mają świetnego syna. Dwóch. 
Jak i moja. Wychowanie dzieci na ludzi. Na fajnych ludzi. Zadanie mistrzów. Są tacy, którzy są w tym najlepsi. Być wśród nich.

Gdy siadamy wszyscy przy wspólnym stole, to zatrzymuje się czas. Cudowna rodzina to skarb. Tego nie zmieni żadna nowoczesność. I to powinno być pielęgnowane.