18.2.13

Zjeść konia z kopytami

Konie są piękne. Dodają uroku sztuce, każdy obraz, fotografia, film z dzikimi końmi robią wrażenie.
Konie najmniej kojarzą mi się z mięsem i jedzeniem. Jak psy czy koty.







Wrażenie robi też skandal szerzący się w Niemczech. Konina w przetworach. Więcej na stronie Die Welt, gdzie podaje się produkty i sieci sklepów, w których znaleziono mięso końskie. Jednym z produktów gotowych była np. mrożona lasagne czy ravioli lub bolognese, czyli to, gdzie mamy mięso mielone.

Niemiecka inspekcja i same sieci nie odpuszczają i badają temat,  znajdując co rusz nowy produkt. Niezbadane mięso. Nic śmiesznego.

Kiedy temat wypłynie u nas?

Powinien, bo o ile czasami mówi się o humanitarnym transporcie i zabijaniu zwierząt, w tym koni, o tyle mało kogo zastanawia, co się dzieje z mięsem i przetworami i co trafia na półki i do chłodziarek jako dania tzw. gotowe.

I jak się czuje konsument wcinający koninę z przekonaniem, że to wołowina? Nie wiem i się nie dowiem. Mam nadzieję.

Dlatego, między innymi, nie sięga się po produkty gotowe, w których może być tak naprawdę wszystko. Ze stadem chomików włącznie. Mięsem mielonym wieprzowym, wołowym można nazwać wszystko, co je zawiera. Pamiętajmy o tym. I nadal nie ufajmy producentom produktów gotowych z mięsem mielonym. Myślę, że MOM to czubek góry tego, co jest szyldowane mięsem.

Temat koniny pozostawia niesmak.
Zaufania do produktów z mięsem mielonym nie miejmy z założenia.

Swoją drogą z końmi jest dziwna sprawa. Z jednej strony  wybrane kocha się, inwestuje w najlepsze, dopieszcza i pielęgnuje, a drugie daje się na ubój, na karmy i jak widać do jedzenia.
Gdzieś ta granica się zatarła i to jest jakieś patologiczne. W naszej szerokości i długości geograficznej nie jemy kotów, psów i świnek morskich, bo się sympatycznie przyjęło, że to przyjaciele człowieka. Tak samo traktuje się konie hodowlane, rasowe. Przy czym przy koniach powstaje już rozgraniczenie na przyjaciół, inwestycję i karmę.

Nie ogarniam tej podwójnej moralności.

Daleko mi do niejedzenia mięsa, ale jakbym się dowiedziała, że gdzieś mi zaserwowano koninę albo mięso psa, nie mówiąc o kotach, to zareagowałabym grzecznym zgłoszeniem do sanepidu. 
Zgadzam się jednak z przekazem, że po części jest to skutek presji cenowej z rynku. Jesteś tym, co jesz. Nowe znaczenie, patrząc na presję jakości do oczekiwanej ceny. Ekonomii  się na dłuższą metę nie oszuka i pewnie nie tylko w Niemczech, patrząc na drogę mięs i rozmytą odpowiedzialność. 

Tym bardziej pozostanę przy samodzielnych zakupach mięsa z naszych regionalnych, kaszubskich ubojni. Chcę wiedzieć, co kupuję.