16.2.13

Slow life i minimalizm

Podniecają cię promocje z serii "zaoszczędź"?
Patrzysz na ceny i szukasz zniżek?
Pędzisz do sklepu na wyprzedaż?
Kręcą cię okazje?
Jest nieskończona lista rzeczy, które chcesz mieć, które dałyby ci szczęście? Ułatwią życie? Spełnią potrzeby?

To powiem krótko: tak ci zostanie do końca życia. I będzie tylko gorzej. Minimalizm sprowadza się do odpowiedniego zarządzania środkami, czyli: Stać mnie na to, ale tego nie potrzebuję. 






Chcesz zaoszczędzić? Nie kupuj wcale.
Jak kupujesz, to decyduj się na najlepsze. Moja ciocia zwykła mówić "Nie stać mnie na złą jakość i taniochę". Nie chodzi o snobizm, który goni chęć imponowania, chodzi o dawanie sobie tego, co najlepsze. Czasami będzie to najdroższe, czasami nie. Nie w tym rzecz. Im mniej potrzebujesz, tym lepsze wybierasz.

Nie śledź wszystkich wyprzedaży, bo tracisz to, co masz najcenniejsze: czas.
Ignoruj gazetki i bannery. Nie są ci potrzebne. Budzą tylko twoje najpłytsze potrzeby. Zaczynasz myśleć, czego nie masz. Dopiero wtedy. Przedtem wcale nie wiedziałeś, że tego potrzebujesz. Dotyczy to większości produktów i usług. Wchodzisz coraz głębiej w siatkę potrzeb. Smutne jest to, że większość z tego jest totalnie niepotrzebna. Generalnie. Mogłoby jej nie być. No ale jest. 

To ty decyduj czego potrzebujesz.  Nie oddawaj tego w ręce marketingu. Przegrasz z niedosytem i niespełnieniem. Zawsze. Musisz przegrać, bo tak ustawiona jest ta gra.

Uwolnij się.

A zobaczysz, jakie to wszystko jest proste.

Nie gromadź, nie magazynuj, nie chomikuj. Zrób sobie przestrzeń i rozszerzaj ją.
Odetchniesz pełną piersią.

Zobaczysz, jak to zwiększy twoje możliwości.
Luksus niegonienia.

Kwintesencja slow.

Wybierając cokolwiek nie rób tego pod presją mody, trendów, oczekiwań, reklam. Rozpieszczaj się najlepszą jakością.
I daj sobie czas.

Czas pokaże, co naprawdę jest ważne, a co jest napędzoną zachcianką, która da ci chwilę zabawy i pójdzie w kąt zapomniana, zabierając ze sobą czas i środki, które można było przeznaczyć na coś lepszego.

Łatwo jest zarządzać czasem, gdy nie goni się w gorączce za fatamorganą.

Wystarczy się zatrzymać i pomyśleć. Dać sobie czas. Dać czasami ten czas sprawom. To czasami jedyne, czego potrzebujesz - dać czas.


Każdego dnia.

Żeby nie zabijać czasu, myśli, nie gonić i nie uciekać. Nie mieć sobie niczego za złe, nie czuć ograniczeń, bo ich nie ma. To są nasze wybory. Zawsze. Piękna wolna wola.

To prostsze niż się wydaje.


Przy okazji polecam blog minimalistki. Zawsze,  gdy do niej zaglądam, widzę, jak często przecina się nasze podejście. To dobrze.

Jako wisienkę na torcie polecam wywiad z najstarszą blogerką w Polsce. 100 lat i blog - robi wrażenie. Wywiad i adres bloga w Natemat.
To pokolenie nie miało przeważnie wyboru. Problemem nie był aspekt ograniczonej kwoty (z założenia), tylko  brak produktów. To zupełnie zmieniało percepcję. Ja te czasy znam z opowieści moich dziadków. Bardzo ważny i mądry punkt odniesienia. Polecam.