7.2.13

Test me



Ludzie są dziwni. Ludzie są dziwni. Naprawdę. Dlaczego? Ano dlatego, że wierzą testom.


Nie obejdzie się bez nich większa rekrutacja z łapanki, nie dowiemy się bez nich, jaki mamy poziom IQ, nie dowiemy się czy jesteśmy introwertykami czy neurotykami, nie dowiemy się czy nasz związek jest cokolwiek wart, nie dowiemy się czy on kocha, nie dowiemy się czy dobrze śpimy, w końcu nie dowiemy się, czy możemy prowadzić samochód, podobno matury też ostatnimi czasy nie zdałoby się bez zaliczenia testów. Nie mówiąc o studiach i wszelkich testach wiedzy zaliczających jakiś egzamin. Nie można by było bez nich przeprowadzić prostego badania statystycznego. Nie dowiedzielibyśmy się jakie kolory do nas pasują i jaki typ urody reprezentujemy. Aż po tzw. Idiotentest, który właściwie definiuje wszelkie testy.
Bez testów nie dowiemy się sryliarda rzeczy. Ludzkość kocha testy. Wszelkie.

To największa ściema w kosmosie. No dobrze. Jedna z większych.

Czasami lubię sobie takie testy powypełniać. Poziom ich absurdu jest dla mnie co najwyżej zabawny. Ostatnio znajoma wrzuciła test na narcyzm. Obśmiałam się z własnego wyniku, robiąc sobie z tego żart wśród znajomych. Złapali klimat, za co ich normalnie kocham. Dystans i poczucie humoru nie przestają być w cenie. 
Doskonale wiedziałam, jaki efekt wywołają jakie odpowiedzi. To nie życzeniowe podejście. To przewidywalność testów.

Pomijam kwestię zasadniczą, czyli sam proces budowania testów i ankiet. Nie będę się cofać do podstaw. Pominę również zasadność analizy i wyciągania wniosków. Marnowanie czasu. 
Nie przestaje mnie zadziwiać, że siła oddziaływania wyników takich testów i budowanie planów, zmian na ich podstawie.
Pamiętam, jak się szykowałam do rozwiązywania różnych testów, których pytania są przewidywalne jak i odpowiedzi. Tym sposobem osiągałam IQ 190, test na prawko zdałam z zerowymi błędami, wychodzę na ideał w każdym względzie, bo doskonale wiem, jakie odpowiedzi zaznaczać, żeby osiągnąć oczekiwany wynik. To banały. Nadal jest dla mnie jednak niezrozumiałe, czemu ludzkość podejmuje jakieś działania, w oparciu o wyniki większości tych ustawionych testów. Czemu jest to traktowane jako miarodajne źródło czegokolwiek. Czemu ludzie akceptują szufladkowanie wg takich wytycznych? 

Nie wiem. 
[buch z e-papierosa]
Nie wiem.
[wzdycham]

I się nie dowiem, bo nikt nie zna logicznej i zrozumiałej odpowiedzi na to pytanie. Wszelkie bablanie, że trzeba ustanawiać jakieś normy, granice, widełki, żeby definiować, wartościować, oceniać i testy są do tego dobrym narzędziem, wywołują u mnie co najwyżej uśmiech.  Raczej graniczą z politowaniem. Testy nie dowodzą niczego.

No ale się je robi. Wiem. 

Wystarczy nauczyć się je rozwiązywać i można udowodnić wszystko. Wystarczy tak skonstruować pytania, odpowiedzi, że człowiek idzie jak po sznurku.
 
- Lubisz czerwony? 
- Lubisz zdjęcia spoconej skóry? 
- Podnieca cię zapach skóry na karku partnera? 
- Zastanawiasz się czasami, czy seks w trakcie skoku ze spadochronem byłby mocny?
Jesteś nimfomanką. Lecz się.

Czyli kompletna strata czasu.

Testy nie dowodzą niczego. Kompletnie.  

Podobnie jak słowa "Gdybyś mnie kochał, to byś...." 
A nie. To manipulacja ;-) 


Czemu testy są durne? Bo ich wynik zależy od tylu czynników, ich efekt jest tak potwornie nieobiektywny, że nie można ich traktować poważnie. Można je traktować w kategoriach gry towarzyskiej na poziomie "Flirtu", w który grało się kiedyś namiętnie.

Testy rekrutacyjne, na inteligencję, na osobowość, wiedzy itp. Rozwiązując je możemy sobie co najwyżej udowodnić własny zajebizm. W punktach. Cudo.

PS. Na początku 2013 weszły nowe testy na prawo jazdy. Zdawalność 20%, przyczyna wg egzaminowanych - bo nie zdążyłam się nauczyć nowych testów. 

Na podobnej zasadzie działają horoskopy i wróżki. No można. Opieranie na tym życiowych decyzji, podejścia do siebie, autoanalizy, badanie u siebie czegokolwiek testami ma podobny sens. 

Z testami sprzętów, z porównywaniem jest podobnie.
No ale lubimy to. Pasjami.

Taka natura.
Tylko nie pojmuję, czemu się w to wierzy.