24.2.13

Moda na slow life

Ostatnio coraz częściej trafiam na hasło, że slow life to moda.
No to jestem ciekawa, co osoby to wypowiadające, rozumieją pod tym hasłem?



Moda, to znaczy co? Bo moda to coś co przemija. Sezonowość. Chociaż olej w głowie podsyca świadomość, żeby jednak wybierać to, co mi pasuje a nie co modne. Jeśli to co mi pasuje, bywa modne, to co innego.





Są jednak sprawy, które nie podlegają modom.  Na świecie żyje kilka miliardów ludzi i raczej ciężko o modę na styl życia. Slow life to nie Apple.
(Przy okazji - niezmiennie szacunek dla Jobsa za marketing i stworzenie z produktu filozofii. Właśnie zabieram się relaksacyjnie i inspirująco za  "Zen  Steve'a Jobsa")

Slow life ma swoje korzenie w kilku wiekowych filozofiach, chociaż podobno jego pierwszym kreatorem i propagatorem jest Honore. No i pięknie. Nie czytałam jeszcze jego książki, ale znam główne założenia tej filozofii i to mi wystarczy. Jak pisałam (nawet mam to na profilu), ja buduję szczegóły slow life pod siebie. I każdy powinien iść za własnym rozumem,  a nie cudzymi słowami - to powoduje fanatyzm.

Slow life, minimalizm, nie są w gruncie rzeczy niczym nowym. My się wszyscy w jakiś sposób cofamy do korzeni. Uczymy się od dawnych filozofów i to głównie dalekowschodnich. Przeczytałam w życiu ważniejsze traktaty filozoficzne i trafiając na ideę slow life zrozumiałam, że jest to zgrabne wybranie, ujęcie wielu idei, które wykreowane zostały przez mędrców setki lat temu. Tysiące lat temu. Pewnie dlatego slow life daje mi taki spokój wewnętrzny. To powrót do korzeni. Wdrożenie tego, co najlepsze.

Filozofia jest matką psychologii.
Czasami zadziwiające jest, że ludzie myślą, że odkryli koło. Nie. Prawie wszystko już było. Slow life i minimalizm są tak naprawdę tym, co pradawny świat znał. Zanim powstały religie. Zanim człowiek zaczął się odsuwać. Od siebie. Dlatego na świecie jest taki chaos.
Wystarczy patrzeć.

Slow life to moda? Heh. Tak. No niektórym może się wydawać, że życie to moda. Tak jak znowu jest moda na czytanie książek. Cofanie się.
Jeszcze 10-15 lat temu nie było internetu i każdy poznawał świat przez książki. W Polsce, jeszcze 20kilka lat temu, nie było nawet zagranicznych telewizji, ale obcojęzyczne książki i przekłady były zawsze. Świat, filozofie, kraje, ludzi poznawało się przez książki.

Slow life jest niczym innym, jak celebrowaniem życia. Polska, my tu, możemy to w końcu robić bez poczucia zagrożenia wojnami, zaborami, itd. Mamy czas. Slow life daje czas. Na co tylko chcę.

Ale najpierw trzeba poczuć w sobie świadomość wolności wyboru. Tak czy inaczej, każdy żyje wg jakiejś filozofii. Naprawdę :-) Slow life jest jedną z alternatyw, która pozwala celebrować życie. Bez pośpiechu.

Żyję slow,  bo jestem tego warta.
Moda na szczęśliwe, spełniane każdego dnia, świadome życie. Wow. Czego to ludzie nie wymyślą. Tylko nie wiem, po co? Widocznie mierzą to też swoją miarą. 

No jak się nie uśmiechnąć? :-)
 Czytając kiedyś, dawno temu, o slow life, poczułam, że to jest to. Zawsze miałam slow life w sobie, tylko wcześniej nie miałam na to czasu. I nie wiedziałam,  że tak się to nazywa.







Dialogi Konfucjańskie. Ludzkość czerpie z nich do dziś.