5.2.13

Po-głaskanie

Będzie miękko i puszyście...



Tęsknota. To takie dziwne uczucie, które wierci lekko w brzuchu. Leciutko. To nic. Przecież niebawem wraca. To tylko dwie noce. Tym razem. To nic.
Tęsknota jest dobra. Pozwala poczuć. Pozwala się odsunąć i zobaczyć, co się czuje. Tak bez. Bez niczego. Bez dotyku, bez zapachu, bez spojrzenia, bez głosu. 
Powiedzenie mówi - Puść wolno. Jeśli jest twoje, to wróci.  Jeśli nie wróci, to nigdy nie było.
Ładne. Nic nie jest dane na zawsze. Za każdym jednym razem sprawdzam, co zastanę.

Za każdym razem czekam, czy wraca, jak wraca. Jak bardzo. Patrzę, co czuję, gdy ja wracam. Czy chce. Czy chcę. Czy ten wyjazd coś zmieni. Patrzę. Zamykam oczy i patrzę.  Wdech. Wydech. Noc.

Podobno my kobiety mamy inną sensualność. Nie wierzę w to. Czując wtulenie, oddech na szyi, dotyk, bliskość, jej potrzebę, bez słów, koniecznie bez słów, to wszystko co się dzieje na poziomie samych zmysłów. Nie ma żadnej różnicy. Jesteśmy. To wszystko wkoło przestaje istnieć. Bez znaczenia. Bycie obok, bycie... daleko. Tego można prawie dotknąć. 

Żyjemy w dziwnych czasach. Kobiety pokazując za bardzo ciepło, delikatność, osądzane są o infantylność, niedojrzałość. Chowają ją. Chowają  czasami tak daleko, tak mocno i głęboko, że zapominają, gdzie. To nie tak. A to najlepsze co mamy.
Bądźmy miękkie. Bądźmy ciepłe. Zmywając makijaż, ściągajmy pancerz. Ściągając bieliznę, zdejmujmy sceniczną seksualność. Niech JA będzie jakie jest: miękkie, ciepłe, grzejące, kojące, rozgrzewające, kołyszące, szepczące, głaszczące. To kwintesencja kobiecości. To wszystko. Jedyne.

Wtulony mężczyzna. Gdy zdejmie pancerz twardziela, gdy zdejmie maskę macho, gdy przestanie. Niech będzie wpasowany całym sobą. Sobą. Idealnie. Komórka po komórce. Kawałek po kawałku. Wdech. Wydech. Oddech.
Kompozycja ciepła.

Tęsknota za bliskością.

Jeszcze jedna noc.

Zima się kończy. Spokojnie.


Zapomniałam, że lubię pisać nocą.